• Wpisów:66
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 19:44
  • Licznik odwiedzin:10 113 / 599 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Po długich przemyśleniach postanowiłam zawiesić blog na czas nieokreślony Dla jednych to fajnie a dla drugich nie. Wiem, że chcecie wyjaśnień dlatego oto one:

Ostatnio miałam nawał nauki, wiece pasek i te sprawy. Udało mi się, jednak kosztowało mnie to, wybiciem z tak zwanego rytmu. Nie mam pomysłu też na nowe rozdziały. Po prostu, muszę nabrać siły i wrócić do was z nowymi pomysłami, z nową petardą i inspiracją.

Myślę, żeby zawiesić blog do połowy sierpnia ewentualnie do końca wakacji. Przez ten cały czas, będę myślała nad nowymi rozdziałami





Buziaki :-*

"Yours Delenowiczka"
 

 
Hej Na początku chciałabym Was przeprosić za to, że tak długo mnie nie było ale wiecie szkoła i te sprawy ale to i tak jeszcze nie koniec

Po drugie chciałabym Wam bardzo podziękować za te prawie 8000 odwiedzin. Nie spodziewałam się tego ale nic nie zrobiłabym bez was. Mój sukces to także wasz sukces
Mam nadzieję, że nadal będziecie do mnie wpadać


Zapraszam


Następnego dnia

-Eleno....Eleno, musimy porozmawiać-szepnął Jeremy, gładząc mnie po włosach.
-Tak?-spytałam zaspanym głosem.
-Eleno, wstawaj-rozkazała Kat, która siedziała po drugiej stronie łóżka.
-Kat-powiedziałam uradowana, na widok siostry, od razu się do nich przytuliłam.
-Eleno, czy tobie śni się mama?
-Wiesz już?-spytałam, podnosząc się i sprawdzając, która jest godzina. Była 9.
-Tak, tata mi o wszystkim powiedział
-Powiedziałeś Kat?
-Tak, przed chwilą, w salonie
-Ale to nic między nami nie zmienia?-spytała Kat.
-Nie no co ty!! Zawszę będziecie moimi siostrzyczkami-powiedział i nas przytulił.
-Kocham Cię-powiedziałam-I co zrobisz z tym faktem?
-Wiesz jestem teraz, na wszystkich zły. Na rodziców, że mi nie powiedzieli, to samo na Jenne i Ricka, bo oni na pewno wiedzieli. Na Stefana też, przez tyle lat mnie...nas okłamywał, wkurwiał mnie od samego początku
-Daj mu drugą szansę, ja mu dałam
-No właśnie dziwię ci się, ja bym mu nie dał
-No ja też bym mu nie dała. Zwłaszcza, że Damon jest o wiele przystojniejszy!!!-krzyknęła Kat.
-Cicho, bo Stefan usłyszy-powiedziałam z przerażeniem.
-Nie ma go-stwierdził Jer.
-Nie? To gdzie jest?-dopytywałam się.
-Pojechał z Theo, załatwić kościół i wszystkie formalności na cmentarzu.Nam tylko zostanie wybrnie trumny, pomnika oraz pójście zobaczyć się z nimi-wyjaśnił Jer.
-Jer, przecież zostaje ci jeszcze Damon, którego w ogóle nie znasz-stwierdziła Kat.
-Wiesz na razie, muszę przetrawić tę informację-powiedział i mnie przytulił, gdy zobaczył łzy w moich oczach-Nie płacz-powiedział i pogładził mnie po włosach.
-Jak mam nie płakać? Byli tacy młodzi, całe życie przed nimi było. Wiesz, Jenna mówiła mi, że tak bardzo chcieliby mieć dzieci ale Rick, jest bezpłodny...Mieli nawet w planach, zaadoptować bliźniaki, dziewczynkę i chłopczyka
-Ooo, nie wiedziałem. Widać, jak mało bywałem w domu...mogłem więcej czasu z nimi spędzać, wiesz mieli wiele trudności z nami. Mnie co chwilę, nie było w domu, nie mówiłem gdzie idę. Kat była na odwyku, potem jeszcze została wampirem, ty...ty to już w ogóle, co chwilę gdzieś latałaś, po imprezach. Jeszcze jak się dowiedzieli, że chcesz już wychodzić za mąż w tym wieku i mieć dziecko. To osiwieli.
-Taaa, no na pewno nie z naszego powodu. Bracie, pamiętaj, że zawsze będziesz i byłeś naszym bratem-powiedziała Kat i wstaliśmy. Poprosiłam ich, aby zrobili mi coś do jedzenia a ja się ubiorę. Posłusznie poszli do kuchni a ja wyjęłam z szafy, czarne 3/4 spodnie oraz czarną bokserkę, do tego spięłam włosy i założyłam srebrny komplet biżuterii. Oczy pomalowałam tuszem i czarną kredką.Zeszłam na dół, gdzie czekało na mnie kakao oraz 4 tosty z nutellą. Usiadłam przy stole, podziękowałam za danie i zaczęłam wcinać.
-Miło ze strony Theo,że zajął się formalnościami
-No wiesz, jednak jest częścią nasze rodziny-stwierdziła Kat, która parzyła przez okno.
-Czyli co? Planujesz zostać z nim na zawsze?
-No wiesz, mamy takie charaktery, że nigdy nic nie wiadomo
-Jak coś, to wiesz...mogę być chrzestną-stwierdziłam i wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
-Haha dobre, Kat w roli matki, no nie wiem-zażartował Jer, który siedział naprzeciw mnie.
-No co? Z jej charakterem, to to dziecko byłoby wybuchowcem numer jeden, jakby jeszcze połączyć jej charakter z Theo, to mieszanka wybuchowa-zaśmiałam się. Na co Kat się odwróciła i założyła rękę na rękę.
-Mi tak do bycia matką się nie spieszy jak tobie, Eleno...na pewno, kiedyś będę chciała, być mamą ale nie teraz. Na razie chcę, używać życia....-powiedziała Kat.


„4 dni później”-Wieczór, dom Petrov......”Elena”

Te 4 dni, były dla nas bardzo trudne. Dzisiaj odbył się pogrzeb. Każdy zachował się należycie. Byłam nawet zadowolona. Myślę, że Jenna i Rick, również są. Ja, Jer oraz Kat napisaliśmy ostatnie pożegnanie aby oddać im należytą cześć. Przyszło dużo ludzi. Wiadomo rodziny nie było za dużo, bo z większością nie mamy kontaktu ale była Ciocia Katy z mężem i dziećmi oraz jej dwie siostry i brat, także z rodziną oraz rodzina Ricka, no i oczywiście uczniowie, których Rick uczył. Jestem bardzo wdzięczna Stefanowi i Theo, że zajeli się wszystkimi sprawami, my nie bylibyśmy w stanie. Wiem, że muszę sobie poradzić ze stratą ale wiem, że nie ważne jakbym się starała, pustka nadal pozostanie....Z kolejną śmiercią bliskich mi ludzi, staję się z jednej strony słabsza ale z drugiej strony silniejsza. Wiadomo, wpływa to na moją psychikę oraz wrażliwość, którą mam już naprawdę na wykończeniu...Muszę żyć dalej. Teraz zostało mi tylko rodzeństwo, no oczywiście z takiej bliskiej rodziny. Musimy się wspierać i zawsze sobie ufać oraz nie pozwolić na to, żeby cokolwiek nas poróżniło-myślałam tak dopóki, do pokoju nie weszła Kat. Dziewczyna położyła się obok mnie.

-Nie jesteś u Theo?-spytałam.
-Nie. To jest mój dom, a poza tym chcę spędzić z tobą trochę czasu, bo przez Theo nawet nie mamy czasu, na siostrzane sprawy. Nie zauważyłaś tego?
-Wiesz, no sama miałam zawalony, to nie tylko przez Theo, bo rozumiem kochasz go...ale zgadzam się z tobą, musimy trochę razem spędzić czasu, najlepiej byłoby gdyby Jer, jeszcze był z nami a nie co chwilę, jeździł do Bonnie. No wiesz, nie mam nic przeciwko ich związkowi ale wiesz, ma jeszcze siostry
-No i właśnie tu byś się zdziwiła. Jer pojechał do sklepu, po jedzenie i za chwilę powinien wrócić, sam zaproponował, żebyśmy spędzili wspólnie czas jak dawniej-poinformowała mnie Kat, gdy zaczął wibrować mi telefon. Był to Stefan, odebrałam.

-Tak?
-Hej kochanie i jak się czujesz?
-A jak mam się czuć Stefanie?
-Wiem, że ci ciężko.Mam do ciebie przyjechać, wiesz nie chcę żebyś była sama
-Nie musisz, jestem z Kat i Jerem, wiesz chcemy spędzić trochę czas razem, tak jak dawniej...Nie obraź się ale na razie nie chcę się z tobą widywać, wiesz chcę dojść do siebie
-Nie no dobrze, rozumiem. Wiesz jak byś czegoś potrzebowała, to wiesz gdzie mnie znaleźć, a poza tym dzwoń o każdej porze dnia i nocy
-Dobrze, dziękuję Stefanie-powiedziałam i się rozłączyłam.

-Kiedy z nim porozmawiasz?-spytała Kat, dobrze wiedziała o co jej chodzi.
-Na razie nie. W najbliższym czasie
-A Damon?
-To zależy od Jera. Pomimo tego, że nie chcę się z nim spotykać, to wiesz jednak jest bratem Jera i muszę uszanować decyzję Jera.
-Dziewczyny jestem, co chcecie: chipsy czy popcorn?-krzyknął Jer, gdy wparował do pokoju.
-Daj chipsy a masz colę?-spytała Kat.
-Tak, zaraz wróce-powiedzial i zniknął. Nie musiałyśmy długo czekać, aż wrócił. Gdy zjawił się w pokoju. Usiadł obok nas i otworzył 3 paczki chipsów oraz podał nam colę-No i co babskie pogaduszki?-zaśmiał się Jer.
-A co, coś nie tak?
-Wręcz przeciwnie, czekałem na to-krzyknął uradowany braciszek.................................

Rozmawialiśmy tak o wszystkim i o niczym...Przeważnie o przeszłości i przyszłości, nawet weszliśmy na temat braci Jeremiego, że w najbliższym czasie, gdy wszyscy dojdą do siebie i zaakceptują świadomość braku Jenny i Ricka, chciałby spotkać się z Damonem i oczywiście iść do Stefana z wyrzutami, że przez cały ten czas go i nas okłamywał.. Wyjaśniłam Kat o co chodzi z moimi snami oraz wymieniłam się informacjami z Jerem....Rozmawialiśmy tak prawie do rana.


1)Co wam się podobało a co nie?
2)Czy to dobrze, że Elena, Jer i Kat, chcą się do siebie zbliżyć? Czy to nudne?
3)Co ma w planach Jer w sensie, co planuje zrobić z faktem, że jest bratem Stefana i Damona?
4)Czego nowego dowie się Elena? Czy ta wiadomość wpłynie na jej związek ze Stefanem?
5)Co na to wszystko bracia Salvatore? Czy wyprą się faktu, że są braćmi Jeremiego?


„Yours Delenowiczka”
  • awatar I'm Wojciechowsky: http://kethup.pinger.pl/
  • awatar Damon⭐: Jestem zła, bo mnie nie poinformowałaś o rozdziale!!! Wracając do opinii. 1) Po co się pytasz... Wszystko mi się podobało! :D 2) Nie... Czemu? Oczekuję rozdziału z tymi babskimi pogaduszkami! ;) 3) No na razie chyba nie będzie tego rozgłaszał... A po pewnym czasie będzie musiał z nimi o tym porozmawiać... :/ 4) Czego ma się dowiedzieć?! :o Nie wiem czego się dowie, dlatego nie wiem czy wpłynie to na związek Steleny. 5) Na początku będą się wypierać... Chyba, że znajdą dowody na to, że Jeremy to ich brat...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Gdy siedziałam przy stole, byłam w niebo wzięta. Stefan naprawdę się postarał. Siedzieliśmy naprzeciwko siebie. Na stole były świece w czerwonym kolorze, daniem głównym był kurczak w przyprawach. Wszystko było idealne...............Po zjedzonym posiłku, nadeszła pora na deser. Jednak deserem nie było jedzenie. Deserem była nasza obecność. Stefan włożył talerze do zmywarki i usiadł obok mnie.

-Kochanie, było pyszne-pochwaliłam go i pocałowałam.
-Cieszę się bardzo. I co porobimy?-szepnął mi do ucha, wkładając swoją rękę pod mój biustonosz.
-Oj kusisz, kusisz-odpowiedziałam, wstałam i gestem ręki, zaprowadziłam ukochanego do naszego pokoju. Podążył za mną. Gdy weszliśmy do pokoju, rzuciłam Stefanem o łóżko, był bardzo zadowolony z przebiegu akcji. Wskoczyłam na niego i po kolei rozpinałam guziki jego koszuli. Gdy był już w połowie nagi, zaczęłam całować, cały jego tors. Słuchałam jego oddechu, był nieziemski. On włożył swoją dłoń, pod moją bluzkę a drugą pod moje matki. Okrężnymi ruchami, pieścił moje najczulsze miejsca. Ja pod wpływem emocji, szybko zdarłam z niego spodnie i nałożyłam swoje czułem miejsce, na jego. Kręciłam się dookoła, powolnymi ruchami. On masował mi kark. Wygiełam się, pod wpływem nadchodzącej fali pożądania.


„Dwie godziny później”

Poprosiłam Stefana, aby przyniósł mi wody. Myślałam, że zajmie mu to kilka sekund, lecz się pomyliłam. W końcu, ubrałam się i zeszłam na dół. Stefan siedział na kanapie a przed nim stali policjanci. Nie wiedziałam o co chodzi, tylko się przywitałam i podeszłam do policjantów.

-Coś się stało, panowie?-spytałam, spoglądając to na jednego, to na drugiego.
-Eleno, lepiej usiądź-powiedział spokojnym tonem i poklepał miejsce obok niego. Posłusznie usiadłam.
-Proszę powiedzieć o co chodzi!-rozkazałam.
-Panna Petrova tak?-zapytał policjant.
-Tak
-Panią jako pierwszą informujemy, ponieważ do siostry oraz brata nie możemy się dodzwonić
-Dobrze, proszę mówić!!!
-Pan i Pani Saltzman nie żyją...przykro mi-Gdy to usłyszałam byłam w szoku, nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.
-To jakieś kłamstwo, nie?-krzyknęłam wstając.
-Nie, niestety nie...mieli wypadek, gdy jechali w stronę miasta-wyjaśnił policjant.
-O matko!!!-krzyknęłam i zwinęłam się w kulkę. Jak to się mogło stać??Przecież jeszcze niedawno z nimi rozmawiałam. Śmiali się, byli szczęśliwi. Podszedł do mnie Stefan, lecz go odepchnęłam. Chciałam być sama-Czy mogłabym ich zobaczyć?
-Oczywiście, lecz nie szybciej niż w środę. Do tej pory, proszę zaplanować wszystkie potrzebne formalności.
-Dobrze...a jak to się stało?
-Niestety nie wiemy, lecz podejrzewamy, że było to spowodowane przez stado kojotów. Gdy to ustalimy, zadzwonimy do pani. Samochód przekoziołkował się kilka razy, zahaczając i łamiąc przy tym parę drzew. Niestety, gdy dotarliśmy na miejsce, było już za późno. Jedynie mogę powiedzieć, że ciała leżały pół kilometra od samochodu oraz małżonkowie trzymali się za ręce. Samochód był w kawałkach.
-Proszę wyjść-powiedział Stefan, widząc w jakim jestem stanie. Pobiegłam szybko, do łazienki i zaczęłam płakać. Jenna była moją drugą mamą, zawsze starała się mi pomagać i zastępować nam rodziców, jak tylko mogła. To samo Rick, oboje byli naszym oparciem w każdej sytuacji. Gdy miałam problemy ze Stefanem, zawsze Rick starał mi się pomóc. Nidy mnie nie krytykował. Oboje byli wobec mnie oraz mojego rodzeństwa w porządku. Wiadomo, jak normalni ludzie się często kłóciliśmy. Nie jestem osobą, która powie „Łzy na nic się nie zdadzą, przez nie, nie wrócę im życia” ja jestem raczej osobą typu: „Dlaczego się z nimi kłóciłam? Mogłam dużo rzeczy przemyśleć. Byłam złą siostrzenicą, chyba gorszej nie mogli mieć”. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Stefana.
-Zadzwoniłem już do dziewczyn i do Kat oraz Jera. Dziewczyny powiedziały,że przyjadą niedługo. Kat już się zaczęłam pakować i jutro rano będą.
-Dobrze, dziękuję ale chcę być na razie sama...proszę
-Rozumiem, pójdę na polowanie i wstąpie do sklepu-powiedział, pocałował mnie w czoło i odszedł. Gdy upewniłam się, że narzeczony wyszedł z domu, odezwałam się.
-Mamo, dlaczego mnie nie ostrzegłaś?? Przecież, wy tam w niebie, macie jakieś przeczucia nie? Wiecie, co może się zdarzyć??? Czemu mi tego nie powiedziałaś??? Ciociu, jeśli mnie słyszysz to przepraszam cię za wszystko, nie chciałam być taka. To samo ciebie dotyczy Rick. Byliście dla mnie, najważniejszymi osobami w życiu. Zastępowaliście mi rodziców, jestem wam wdzięczna....-Sięgnęłam z kieszeni telefon i napisałam do dziewczyn, żeby dziś do mnie nie przyjeżdzały, bo chcę być sama. Napisały tylko, że dobrze oraz jak będę czegoś potrzebowała, to mam do nich dzownić. Odłożyłam telefon i położyłam się na łóżku. Przymknęłam oczy i odpłynęłam.


„Wiedziałam, że jest duże prawdopodobieństwo, że jak się położę to przyśni mi się mama. Tak też się stało. Byłam przed wodospadem. Mama stała i przyglądałam mi się. Była ubrana w białą, zwiewną sukienkę.
-Mamo-powiedziałam spokojnie i podeszłam do kobiety-Wiedziałaś o wypadku Jenny i Ricka?
-Tak, wiedziałam,że coś się złego stanie i niestety się stało.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Bo nie mogłam. Nie mogę ostrzegać nikogo dosłownie. Mogę tylko nakierowywać na tropy.
-Czyli przyłapanie przez Stefana, miało oznaczać wypadek Jenny i Ricka, tak?
-Tak. Kochanie, widziałam się z ciocią i Rickiem i czują się dobrze. Kazali wam się nie martwić. Macie żyć swoim życiem.
-Powiedzieli co się stało?
-Tak...tak jak powiedział policjant, było to spowodowane stadem kojotów. Żadne siły nadprzyrodzone, nie brały w tym udziału.
-Przynajmniej to jest dobre. Masz dla mnie jakąś wiadomość. Nie bez powodu się tu spotkaliśmy?
-No nie. Chciałabym ci coś pokazać. Chodź-rozkazała i posłusznie poszłam za nią. Długo nie szliśmy. Doszliśmy do piaskownicy, gdzie byłam jak i Kat. oraz Jer. Mama siedziała wraz z tatą na ławce i się nam przyglądali.
-Nie rozumiem-stwierdziłam.
-Eleno, rozejrzyj się-posłusznie zrobiłam to, co kazała. Gdy wytężyłam wzrok, zobaczyłam dwóch chłopaków, mniej więcej po 20 lat. Przyjrzałam się im bliżej...
-Salvatorowie
-Tak
-Co oni tutaj robią?
-Kochanie oni się nami opiekowali...Dbali,żeby wam się nic nie stało...
-Nie rozumiem-stwierdziłam.
-Eleno...Jeremy nie jest waszym bratem.
-Hhaha dobre, to kim jest, odlutkiem?
-Eleno, słuchaj mnie...Dobrze wiesz, że mama braci Salvatore miała kochanka. Była z nim w ciąży...była w ciąży z Jeremym. Chciała tego dziecka ale nie chciała odejść od ojca braci Salvatore. Chciała, żeby ich rodzina była pełna, żeby się nie rozpadła. Więc poszła do mojego pradziadka, aby jej pomógł. W końcu byli najlepszymi przyjaciółmi..Oczywiście jej pomógł i przeniósł Jeremiego wraz z pomocą mojej prababki, która widziała przyszłość. Do ciała mojego, abym ja urodziła Jeremiego.
-Skąd to wiesz?
-Z dzienników pradziadka oraz z opowiadań mojej babki.
-A Salvatorowie?
-Ich matka im powiedziała. Gdy się o tym dowiedzieli, byli wściekli, lecz Damon przekonał Stefana, do tego aby się opiekować nim oraz wami. Co jakiś czas, spotykaliśmy się z nimi. Mówiliście na nich wujkowie Salvatore. Oczywiście, bracia wymazali wam pamięć, dlatego tego nie pamiętacie.
-To dlaczego nas, na tak długo zostawili?
-Wiesz to wszystko było już po wojnie oraz po zabiciu rodziców przez Stefana. Nie chcieli się oboje spotykać, dlatego, obserwowali was z daleka. Co jakiś czas was odwiedzali ale osobno. Raz jeden, raz drugi. Ostatni raz widziałaś go na osiemnastych urodzinach, potem wymazał ci pamięć i odszedł. Był na naszym pogrzebie ale trzymał się z dala.
-Kto?
-Damon. Stefan wiele lat wcześniej, do was nie przyjeżdżał..Kochanie, odpocznij, ja muszę już uciekać. Kocham Cię
-Ja ciebie też mamo, a powiedz mi jeszcze, gdzie jest tata i czemu go nie widzę?
-On, jest w snach Jeremiego i wyjaśnia mu wszystko. Jest w szoku ale potem córciu, postaraj się z nim porozmawiać. Dobrze?
-Dobrze, obiecuję. Ucałuj go ode mnie i Jenne oraz Ricka-powiedziałam, przytuliłam ja mocno i zrobiło się ciemno. ”





1)Czy spodziewaliście się takiego obrotu sprawy?
2)Jak zachowa się Elena? Czy porozmawia ze Stefanem czy może to na razie przemilczy?
3)Co dalej?
4)Co na to Jeremy? Czy będzie szukał kontaktu z braćmi?
5)Czy szkoda wam, że Rick i Jenna odeszli?

„Yours Delenowiczka”
  • awatar Z kartek wyobraźni...: Yhym... Ciekawie,ciekawie. Wow co ja bd cię obwijać w bawełnę niezłe opowiadanie!!!
  • awatar Dusza księżniczki: zaskoczyłaś mnie, super rozdział jak zawsze :)
  • awatar ~Nierealna Rzeczywistość~: Cudny rozdział ! :* 1. Nie... Ty zawsze zaskakujesz :) 2. Pewnie mu nie powie 3. To wiesz tylko ty ;) 4. Na początku pewnie nie, ale potem ... kto wie :) 5. No jasne, że ... tak
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
-Eleno!!Eleno, obudź się-krzyczał Jeremy w moją stronę. Od razu się podniosłam. Byłam cała zdyszana. Instynktownie przytuliłam się do brata.


http://b1.pinger.pl/ccf86f091be262b79dee2f208895a785/1.gif

-Co się stało?...Już dobrze-powiedział, całując mnie w czoło.
-Miałam jakiś koszmar...Śniło mi się...-zaczęłam opowiadać o wszystkim, co wydarzyło się. Ten sen był tak realistyczny, że do teraz mam wrażenie, że to co się tam zdarzyło to jednak jakiś koszmar.Już tyle o tym myślę, że mi się w głowie miesza. Natomiast nie wspomniałam mu, o mamie. Ponieważ sama nie wiedziałam, co miało to oznaczać.

-Eleno to tylko sen. Musisz odpocząć. Może wyjedź na wakacje
-Nie Jeremy. Ja już podjęłam decyzję. Nie będę miała kontaktu z Damonem. Pojadę do Stefana i spędzę z nim parę dni. Nie obrazisz się, gdy nie będzie mnie?
-Nie no co ty, siostra. Jak coś to dzwoń do mnie.
-Dobra a która jest godzina?
-17-odpowiedział a ja wstałam i zaczęłam pakować do torebki najważniejsze rzeczy. Włosy spiełam, poprawiłam makijaż i wyszłam. Otworzyłam drzwi od auta i wsiadłam do środka. Odpaliłam silnik i ruszyłam. Podróż nie trwała zbyt długo, zresztą nie ma się co dziwić, jak na liczniku miałam 180. Zaparkowałam pod drzwiami pensjonatu, wzięłam z tylniego siedzenia torebkę i wyszłam. Zamknęłam samochód i zapukałam do drzwi. Po paru sekundach otworzył mi Stefan.Szybko się do niego przytuliłam.
-Eleno co się stało?-spytał z troską, zamykając nogą drzwi.
-Śniło mi się,że cię straciłam...Stefanie, kocham cię i nie zapomnij o tym. Obiecaj, że nie ważne co by się działo to mnie nie opuścisz
-Obiecuję. Ja też cię kocham. Jesteś dla mnie wszystkim, nie wyobrażam sobie życia bez ciebie...A to był tylko sen.
-Wiem. Chodźmy-powiedziałam i poszliśmy do salonu. Usiadłam na kanapie-Zrobiłbyś mi herbatę-poprosiłam rozglądając się po salonie.
-Tak, oczywiście-odpowiedział z uśmiechem i poszedł do kuchni.Kuchnia była połączona z salonem-Właśnie miałem do ciebie jechać
-Ooo patrz, jak czytamy sobie w myślach-stwierdziłam i wzięłam kubek herbaty, z jego dłoni.
-I jak tam u ciebie?-spytał, siadając obok mnie.
-Dobrze-odpowiedziałam, zgodnie z kłamstwem-Katherine z Theo pojechali do Paryża
-Wiem, byli u mnie dzisiaj rano..Eleno, może chciałabyś też, gdzieś wyjechać hmm?-zaproponował.
-Z miłą chęcią ale może tak za dwa tygodnie-odpowiedziałam.
-No dobrze...wiesz, teraz mam parę spraw do załatwienia na mieście ale może bym po ciebie przyjechał o 21, czyli za..-przerwał i spojrzał na telefon- 3 godziny.Nie miej mi tego za złe, dobrze?
-No dobrze ale wiesz chciałam z tobą, spędzić trochę czasu...Nie możesz tego przełożyć?-spytałam, siadając bokiem i uśmiechając się zalotnie.
-Chciałbym naprawdę, obiecuję, że jak po ciebie przyjadę to się odwdzięczę. Porozmawiamy sobie o wszystkim, żebyś wiedziała, że możesz na mnie liczyć, ze wszystkim-powiedział troskliwie, całując mnie delikatnie. Brakowało mi tych ust.
-Dobrze to ja się przejdę, a samochód tutaj zostawię. Okej?-powiedziałam, wstając i łapiąc torebkę.
-Tak. Odwieźć cię?-zapytał, obejmując mnie ramieniem.
-Nie. Przejdę się-odpowiedziałam, pocałowałam delikatnie mężczyznę. Powiedziałam, że go kocham i wyszłam.

Ciekawa jestem, co Stefan musi załatwić na mieście, skoro mi o tym nie mówi....Dobra koniec, z tymi podejrzeniami...Gdy wyszłam z długiej uliczki, prowadzącej do pensjonatu. Zamiast iść do domu, skierowałam się do Boonie. Gdy mijałam kolejno domy, moją uwagę przykuła pewna rodzina. Widać było, że się dopiero wprowadzają...Było to młode małżeństwo. Umiałam oceniać ludzi, więc bez problemu stwierdziłam, że dziewczyna jest mnie więcej w moim wieku, na dłoniach trzymała malutką dziewczynkę. Może miała z dwa miesiące.Mężczyzna natomiast był około 6 lat starszy, wyglądał na dużego babiarza, który jednak był szczęśliwy z możliwości ustatkowania się, z kobietą jego życia. Byli szczęśliwi, widać to było na pierwszy rzut oka. Sęk w tym, że nic nie jest idealne. W tym przypadku też tak było. Dziewczyna, pomimo tego,że rodzina była dla niej najważniejsza, to nie mogła się pogodzić z tym, że to właśnie w tym momencie została matką, że straciła możliwość wyszalenia się. Pewnie uważała, że nie da sobie rady z wychowaniem tak małej istotki...Ja natomiast, myślałam podobnie jak i ona. Lecz u mnie, mój narzeczony jest w moim wieku, ja nie jestem gotowa na dzieci a poza tym, nie mam bladego pojęcia czy dałabym sobie radę na tym stanowisku.Na stanowisku matki...Pewna osoba, kiedyś powiedziała, że „Nie cudem, jest być matką. Cudem jest być mamą”, tak samo jest i z drugą połówką: „Nie cudem, jest być ojcem. Cudem jest być tatą”. Po dłuższych rozmyśleniach, ruszyłam dalej...Powoli zbliżałam się do domu, mojej przyjaciółki.Gdy byłam pod jej domem, zapukałam. Nie musiałam długo czekać, aż Boonie mi otworzy. Gdy zobaczyłam brunetkę, przytuliłam ją i weszłam do środka. Usiadłam na krześle, przy stole i poczęstowałam się kawałkiem babki. Dziewczyna dołączyła do mnie.
-Chcesz się czegoś napić?-zapytała.
-Nie....Dobra, opowiadaj!! Jak było?-ponaglałam.
-Było cudownie
-Ah, nie bądź jak mój brat. Kocham go ale nienawidzę, gdy ma mi coś opowiedzieć-powiedziałam i przez cały czas, patrzyłam się na nią, wzrokiem „Opowiadaj albo dedniesz”.
-No dobra, dobra. Tylko nie patrz tak na mnie...Więc tak...-mulatka, mówiła o wszystkim. O tym, że codziennie robili coś innego, że mój brat jest naprawdę boski...Mówiła też, o tym, że miasto w którym byli jest naprawdę piękne i gdy Jeremy skończy szkołę, to wyjadą tam na stałe.
-A co robiliście? Gdzie chodziliście?
-Byliśmy chyba, we wszystkich centach handlowych-na co wybuchłam śmiechem.
-Mój brat i centra handlowe??-spytałam z niedowierzaniem.
-I tu byś się zdziwiła, bo naprawdę ma gust. Nie poganiał mnie
-Takich mężczyzn, to tylko szukać ze świecą. Ale co się dziwić, jak z babami się wychowywał-stwierdziłam.
-Potem chodziliśmy na plażę, byliśmy chyba z trzy razy, w wesołym miasteczku. Jeremy wygrał mi tego misia-powiedziała i wskazała palcem na sofę.

-Ale słodki-stwierdziłam.
-Wiem-powiedziała piszczącym głosem.
-I co dalej?
-Dalej byliśmy, no wiesz na kolacji...Codziennie, zaskakiwał mnie coraz to lepszymi pomysłami. Jestem z nim szczęśliwa. Kocham go bardzo. Jest taki opiekuńczy.No dobra, koniec z nami.Widzę, że Katherina jest szczęśliwa. Theo został wampirem, no i wyjechali na wakacje. Ty też musisz się wybrać, gdzieś ze Stefanem.Co tam u ciebie?
-Wiesz, mieliśmy mały kryzys ze Stefanem.
-Wiem. Słyszałam, że to wina Damona.
-Boonie...to też moja wina, to ja chciałam się z nim spotkać
-No dobrze ale teraz już się z nim nie spotykaj, jak nie chcesz stracić Stefana, a na pewno nie chcesz.On jest stworzony dla ciebie-Boonie miała zawsze takie same zdanie, na temat Stefana. Nawet gdy Stefan mnie uderzył, powiedziała, że pewnie był głodny-pomyślałam.
-Dobrze nie rozmawiajmy już o tym
-A powiedź mi co z tą ciążą i wampiryzmem? Wiesz ja cię nie poganiam
-Nie myślałam nad tym. Mam jeszcze sporo czasu.
-A Caroline? Szczerze, wiedziałam, że to prędzej czy później skończy się weselem. Muszę do niej dzisiaj jechać. A kto jest świadkową i świadkiem?
-Niech ci sama powie
-A co ty jesteś?-spytała.
-Tak. Mam nadzieje,że się nie obraziłaś na nas?
-Nie no coś ty. Rozumiem, macie lepszy kontakt. Podwieźć cię?-spytała, wstając i chwytając torebkę oraz kluczyki.
-Jak byś mogła, to do domu. Stefan zaplanował jakąś niespodziankę. Mam tylko półtorej godziny-odpowiedziałam i wyszłyśmy.

„Godzina póżniej”

Jeremy pojechał do Toma, zostawiają mnie samą. W tym czasie
czekałam już na sofie w salonie.

Nie miałam co robić, więc zaczęłam rozmyślać o moim dzisiejszym śnie. Wiadomo, dużo rozmyślałam nad braćmi Salvatore, czyli to wyjaśnia ich pojawienie się. Ale moja zdrada i jeszcze w barze...Moja mama? To było najbardziej dziwne, z tego całego koszmaru. Mama ostrzegała mnie prze czymś? Ale przed czym, przed kim? Chciała mi coś powiedzieć ale nie miała za dużo czasu. Pamiętam, że mówiła, że może się ze mną tylko 10 razy spotkać ale po co i dlaczego? A poza tym, tylko gdy będę spała. Nie umiem wpływać na swoje sny, więc nie wiem jak długo będę mogła, porozmawiać z mamą. Na razie nic nie powiem Boonie, ale myślę, że będę potrzebowała jej pomocy.......

Rozmyślałam tak, dopóki nie usłyszałam dźwięku, pukania do drzwi. Wstałam, otworzyłam je, przywitałam się z ukochanym. Zamknęłam rolety w całym domu oraz drzwi i wyszłam. Mężczyzna otworzył mi drzwi i odjechaliśmy..


1)Co podobało Wam się najbardziej?
2)Czy zachowanie Boonie jest dobre/prawidłowe? Czy może coś knuje?
3)Co szykuje Stefan? I co miał do załatwienia?
4)Jaką rolę odegra mama Eleny? Co chce jej przekazać?



„Yours Delenowiczka”
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 



Gdy się obudziłam, nie byłam już w swoim pokoju tylko w Grillu. Rozejrzałam się po sali, nikogo nie było.-Dziwne-pomyślałam. Muzyka była włączona, grała trochę ciszej niż zwykle. Spojrzałam na siebie, byłam ubrana w




-Mamo? Co ty tutaj robisz?-spytałam, gdy zobaczyłam swoją zmarłą mamę.
-Kochanie, przyszłam ci pomóc...O wielu rzeczach nie wiesz, nie mam za dużo czasu ale jest to związane z obojgiem braćmi Salvatore...Kochanie, mogę się z tobą, jedynie spotkać 10 razy. Do tej pory, muszę ci wszystko opowiedzieć-powiedziała z drugiego końca sali. Nagle zniknęła...Rozejrzałam się dookoła.
Przed mną stał stół do bilarda a w ręce trzymałam kijek. Nie wiedziałam o co tutaj chodzi. Nagle zauważyłam Damona, który idzie w moją stronę, tanecznym krokiem. Śmiał się do mnie i niósł nam drinki.

-Proszę, księżniczko-powiedział podając mi drinka. Wypiłam go od razu całego, coś zaszumiło mi w głowie.Damon zrobił to samo. Starszy Salvatore był ubrany w same czarne spodnie no i oczywiście buty. Nie to co ja.Damon odstawił nasze puste już literatki i objął mnie z tyłu. Odgarnął mi włosy na bok i pochylił.
-To jak gramy?
-A Stefan?
-Stefana już nie, wróci za dwa dni. Możemy śmiało to wykorzystać
-Nie ma? Gdzie jest?
-Nie wiesz?
-No nie-odkrzyknęłam.
-Pojechał do Wenecji po Caroline.Grajmy kotku..-powiedział, zdziwiłam się co ja tu w ogóle robię bez Stefana.
-Ja nie mogę Damonie. Jestem ze Stefanem, to zawsze będzie on-krzyknęłam i wyminęłam Damona. Tak, że stałam naprzeciwko niego.
-Oj, wątpię. Jakoś wczoraj to nie ja krzyczałem swoje imię
-Wczoraj?

-Skarbie, widać, że alkohol ci szkodzi. Nie pamiętasz jak było nam wczoraj dobrze-powiedział łagodnym głosem i zbliżył się do mnie na tyle, że nasze ciała się ocierały. Złapał mnie w tali i dotknął swoimi ustami mojego ucha-I nie tylko wczoraj. Ah twoje jęki są akumulatorem dla mojego organizmu. Nawet nie wiesz jak na mnie działasz-powiedział całując każdy skrawek mego ciała. W wampirzym tempie, położył mnie na stole. Z jednej strony tego chciałam ale z drugiej był Stefan. Ale gdy dotknął dłonią mojego czułego miejsca. Nawet już czerwona lampka, która paliła się od samego początku, nie zadziałała.Odpiełam jego pasek od spodni a później rozporek.Nic już się nie liczyło. Tylko on i ja. Damon całował mnie od płatków uszu do szyi,doszedł aż do moich piersi. Wyjął język i ocierał nim, moje sutki.Wyginałam się pod wpływem nadpływającej fali rozkoszy, swoją ręką nadal błądził pod moimi majtkami.

-Damon...aaaa...Dam..on...Kocham Cię!!!-krzyczałam z podniecenia.
-Też cię kocham, skarbie-powiedział na ucho i wszedł we mnie, swoim przyjacielem. Znów się wyginałam pod wpływem nacisku. Wchodził we mnie i wychodził z taką gracją i namiętnością, z jaką nikt tego nie robił.
-Damonie wiesz jak lubię


-Wiem kotku-odpowiedział i po chwili zaczęła się prawdziwa jazda bez trzymanki. Nawet stół skrzypiał od naszych barszków.Krzyczałam jak nigdy. Damon gładził mnie po plecach. Wchodził we mnie coraz szybciej, swoim paluszkiem, gładził najczulsze miejsce,co jakiś czas szeptał mi do ucha czułe słówka.Nagle drzwi się otworzyły. Szybko poderwałam się na równe nogi.Był to Stefan.
-Co to ma być?-krzyczał Stefan, rzucając Damonem o ścianę.

-No nie tak jak myślisz Stefan!-krzyczałam w stronę narzeczonego.Podeszłam do niego i przytuliłam-Kocham Cię, Damon jest dla mnie nikim
-Nikim to dlaczego się z nim pieprzysz??!!! Nie patrz tak na mnie, jak na debila. Dobrze o tym wiem. Wcale nie pojechałem po Caroline. Czekałem czy się oprzesz jemu jeszcze raz. Ten raz miał udowodnić mi czy naprawdę go kochasz. I co jak wynika z twoich krzyków, najwyraźniej go kochasz...A po tobie Damonie, wszystkiego mógłbym się spodziewać nawet tego. Kolejny związek mi rozwaliłeś!!!!
-Sama chciała, to miała!!!!-krzyknął Damon do Stefana, wstając z podłogi.
-Stefanie-powiedziałam spokojnie.
-Daj mi spokój, nie chcę cię znać-wyrwał się i odszedł. Usiadłam na stole i skuliłam się. Nie wiedziałam co teraz mam zrobić. Może to i dobrze, że tak się stało. Ale skąd Stefan wiedział, że spotykam się potajemnie z Damonem.........Zaczekaj..-Ty gnojku-wstałam i podeszłam do Damona-To ty mu powiedziałeś o tym...Dobrze wiedziałeś,że nie jedzie po Caroline, tylko przez cały czas nas obserwuje!!!
-Oj złotko-zaczął, podchodząc do mnie-Czy właśnie nie tego chciałaś? Teraz możemy być razem na zawsze, tylko muszę cię przemienić. Przecież się kochamy-dodał przytulając mnie. Może to i racja i tak od samego początku naszej znajomości go kochałam. Spałam z nim raz oprócz dzisiejszego i wcale tego nie żałuję. Miała w planach, żebyśmy zostali przyjaciółmi ale to był głupi pomysł. Teraz to wiem. Kocham go i chcę spędzić z nim życie...Wtuliłam się w niego-Kocham cię-szepnęłam mu do ucha.
-Ale jesteś żałosna-zaśmiał się, odchodząc ode mnie. Nie wiedziałam o co chodzi-Oj nie wiesz o co chodzi? Już ci tłumaczę...Tak naprawdę wcale cię nie kocham. To ja powiedziałem Stefanowi, że tutaj dzisiaj będziesz. Chodziło mi tylko na zemście na Stefanie...oj ty głupiutka Eleno, a ty myślałaś, że coś z tego będzie..no pomyliłaś się....Zemsta się udała a ty zostajesz sama ale na pewno sobie kogoś znajdziesz.
-A ty?-spytałam bliska płaczu.
-Ja to przeszłość. Jesteś dla mnie nikim. No cóż zemsta na Stefanie jest ważniejsza od byle jakiej dziewczyny albo wiesz co. Chodź do mnie-rozkazał, zbliżając się do mnie. Nie chciałam go już, nie po tym co mi powiedział. Cofałam się ale to na nic. Oparłam się o stół a Damon się do mnie zbliżył...

-Kochanie, musisz na siebie uważać...to jaką podejmiesz decyzję, wpłynie na całe twoje życie.Nie zmarnuj tej szansy, którą dał ci los-powiedziała szeptem mama.
-Mamo ale jaką szansę?-szepnęłam.Nagle poczułam ukłucie.....nastała ciemność.

(Tutaj powinno być inne ubranie)


1) O co chodziło mamie Eleny?
2) Czy to już koniec?
3) Co dalej?


„Yours Delenowiczka”
  • awatar Awesomex: Świetny jak zawsze *.* 1)Ciężko załapać :D 2)Mam nadzieję, że nie :3 3)Mam nadzieję, że będzie więcej takich momentów! :* Czekam na kolenjny chapter!
  • awatar Lenka1830: Cudowny :* 1. Sama nw 2. Myślę, że nie 3. Dużo się może wydarzyć :D ~Lenka~
  • awatar Olencja ♥: Bardzo fajne i ciekawe opowiadanie <3 1 Nie mam pojęcia 2 Niee 3 Będzie ją odwiedzać? Nie wiem ale na pewno coś dobrego wymyślisz :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Po 15 minutach byłyśmy już na miejscu. Dotąd nie byłam tutaj.

-Skąd znasz to miejsce?
-Tyler mi je pokazał-powiedziała, gdy wysiadałyśmy z auta.

Otworzyłyśmy tylnie drzwi i wyjełyśmy torby. Szliśmy małą dróżką w środku lasu ale tylko chwilę. Plaża była ogromna, ludzi też było sporo. Nie ma się co dziwić, jak jest taki upał. Rozłożyłyśmy koc przy jeziorze, obok nas było starsze małżeństwo. Przynajmniej byli cicho. Położyłam się obok Caroline na brzuchu i zaczęłam się rozglądać.


-Ładnie tu, a ludzi jak nie miara
-Tak, tu zawsze było pełno ludzi. Przynajmniej jest tu cicho i można odpocząć...Wiatr na dodatek wieje prosto na nas, to jest trochę lepiej
-Ooo jakiś gościu idzie z lodami-powiedziałam i wskazałam Car, chłopaka który się do nas zbliżał.
-Zaczekaj pójdę. Jakiego chcesz?-spytała wyciągając swój portfel.
-Śmietankowego, a najlepiej kup dwa duże opakowania lodów śmietankowych, no i dwie łyżki-rozkazałam i po chwili już jej nie było.

Jeśli chodzi o jedzenie lodów, to nie trzeba było jej dwa razy powtarzać, Caroline tyle ich jadła, że nawet ja nie zdołałam ich zjeść. Plecy mnie piekły, więc postanowiłam, że posmaruję się kremem przeciwsłonecznym. Wstałam i wyjęłam krem z torby, otworzyłam go i wycisnęłam trochę kremu na nogi, ręce i brzuch. Rozsmarowywałam go na całej długości ciała. Dojechałam go karku, który także cały posmarowałam. Spojrzałam w boku, Caroline właśnie kupowała lody. Chciałam posmarować sobie jeszcze plecy ale niestety nie miałam tak długiej ręki, wyginałam się na wszystkie strony, żeby tylko się posmarować ale i tak nie dałam rady. Pewnie jakby teraz popatrzały na mnie dzieci, to by pomyślały, że jakaś głupia.Haha.

Nagle poczułam na plecach, że czyjeś dłonie rozsmarowują mi krem na plecach. Spojrzałam w bok, Car nadal była przy lodach nie mogła się z nimi zabrać, tyle nakupowała. Zaśmiałam się.

-Kocham cię wiesz-powiedziałam. Domyśliłam się, że to Stefan, bo zobaczyłam Tylera który pomagał Car z lodami..
-Kochanie, za szybko na takie wyznania ale mimo to się cieszę-gdy usłyszałam ten głos, od razu wstałam.
-Damon...
-We własnej osobie, a myślałaś, że kto? Stefciu?
-Tak, tak myślałam właśnie
-Oj ale widać, było ci miło
-Damon nie zaczynaj-powiedziałam i usiadłam obok niego.
-Chciałaś się ze mną spotkać, więc jestem
-Tak ale miałam ci napisać kiedy-stwierdziłam.
-No i napisałaś
-Nie-zdziwiłam się.
-Tak, spójrz-powiedział i pokazał mi wiadomość od mnie na jego telefonie. Rzeczywiście, był to sms od mnie z adresem.
-Caroline-powiedziałam-to ona ci wysłała tego sms
-No ale nie cieszysz się?
-Przesuń się bo Car z Tylerem idą-jak rozkazałam tak zrobił, sama się przesunęłam i zrobiłam przyjaciołą miejsce.
-Caroline ja cię zabije, wiesz
-Wiem ale i tak mnie kochasz
-Gdzie Stefan?-spytałam, gdy Tyler wręczył po jednym opakowaniu lodów każdemu, wraz z łyżeczkami.
-Odwiozłem go i przyjechałem tutaj. Caroline powiedziała mi, żebym go tutaj nie zapraszał, już wiem dlaczego Eleno....Więc to ty jesteś tym sławnym Damonem Salvatore-stwierdził patrząc na Damona.
-Na to wychodzi, widać Elena dużo o mnie mówi
-Nawet nie wiesz jak dużo
-Tyler-skarciłam go.
-Nie przywitałem się...Damon-powiedział i podał rękę Tylerowi. Chłopak odwzajemnił uścisk.
-Więc Elena dużo o mnie opowiadała?-dopytywał się jedząc lody.
-Bardzo-odpowiedziała Caroline.
-Bo za chwilę pójdę-zagroziłam, sama zajadając się lodami, tak jak wszyscy.
-Nie chodź ale jeśli już chcesz to tylko ze mną-powiedział i po chwili poczułam jego rękę na moich plecach, jego usta muskały moją szyję.


-Caroline!!-krzyknęłam, aż podskoczyła.
-Co? To przecież nie ja cię zaczepiam
-Chodź-powiedziałam, wstając i prowadząc rękę Car, w stronę lasu. Gdy miałam pewność, że Damon nas nie usłyszy, przystałam-Coś ty zrobiła? Po co go zaprosiłaś?
-Jak to po co? Przecież widzę, że coś do niego czujesz tylko Stefan to blokuje

-To nie prawda Caroline. Przyznam bez walki, że przespałam się z nim i szczerze mówiąc nie żałuje tego ale nigdy tego nie powtórzę. Zrozum, nie chcę żeby zniknął z mojego życia ale nie chcę, żeby był dla mnie kimś więcej niż znienawidzonym bratem mojego narzeczonego
-Przepraszam Eleno ale dobrze wiesz, że chcę ci tylko ułatwić
-Chcesz mi ułatwić?? To nie rób nic..Dobra wracajmy-powiedziałam i wróciłyśmy do chłopaków.
-Spoko jesteś-powiedział Tyler do Damona.
-Nie wątpię w to.Dużo się dowiedzieliśmy o sobie, gdy was nie było
-Haha no nie mów, że teraz zostaniecie przyjaciółmi-powiedziałam podniesionym tonem.
-Możliwe-odpowiedział Tyler.
-Damon weź się odwal-krzyknęłam, zerwałam się na równe nogi, zabrałam wszystkie moje rzeczy oraz klucze od auta Caroline-Pojedziesz z Tylerem-wyrzuciłam przyjaciółce i odeszłam w stronę auta.Damon podążył za mną. Nie widziałam go ale czułam.Gdy dochodziłam do auta odezwałam się-Daj mi spokój. Zjawiasz się i nagle stajesz się przyjacielem każdego napotkanego człowieka i to jeszcze moich znajomych. Jeśli Stefan dowie się o tym co było, to masz niezłe wpierdol-krzyknęłam, wsiadając do auta.
-Eleno, co ja mam poradzić na to, że mój urok osobisty sprawia, że ludzie miękną....Stefan się nie dowie-powiedział patrząc mi w oczy...odszedł-chyba, że mu powiem-dodał.
-Czekaj...-zatrzymał się-nie powiesz mu o tym, dobrze o tym wiem
-Czemu nie? Skąd ta pewność? Co mi szkodzi?
-Wiem o tym, nie jesteś w stanie tego zrobić
-Jestem, Eleno-powiedział i zbliżył się, nachylając do szyby auta, złapał mnie za podbródek-Właśnie o to chodziło, kochanie..nie wiedziałaś? Myślałem, że jesteś mądrzejsza, jak widać nie...chociaż w łóżku to potrafisz pokazać tygrysicę-powiedział i zbliżył swoje usta do moich. Na co ja dałam mu w pysk.


-Jesteś śmieszny i tak ci nie uwierzy a poza tym, gdy tylko odjadę tym samochodem zapomnę o Tobie-powiedziałam, odpaliłam auto i szybko odjechałam....


„20 minut później”


Podjechałam pod dom.

-Dziwne-powiedziałam gdy, zobaczyłam, że drzwi były otwarte. Zgasiłam silnik i wyszłam z auta z torbami. Weszła do salonu i podskoczyłam z radości, gdy zobaczyłam Jeremiego. Szybko do niego podbiegłam i go mocno przytuliłam.
-Hej siostra, daj mi oddychać, bo mnie udusisz-powiedział z bananem na ustach.
-Hej, braciszku nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam-odpowiedziałam, odrywając się od niego. Podeszłam do blatu i nalałam sobie ostatnią szklankę wody...usiadłam obok brata-I jak było? Gdzie Boonie? Musisz mi wszystko opowiedzieć-rozkazałam, upijając wodę.
-Boonie pojechała do domu się rozpakować ale ma przyjechać pod wieczór. No ja ci tam dużo nie powiem, bo tylko to, że pogoda była super no i widoki też. Prawie wszystko zwiedziliśmy.
-No i co dalej?-ponaglałam.
-No co? Mieliśmy dużo czasu dla siebie, co było dobre, bo jak wiesz wróciliśmy do siebie.
-Od ciebie to się nic nie dowiem, muszę czekać za Boonie
-Dobra a u ciebie jak było?
-Bardzo ciekawie, nawet nie wiem czy chcesz o tym słyszeć
-Powiedź mi. W końcu jestem twoim bratem
-No i tak pewnie prędzej czy później byś się o tym dowiedział...Wiesz poznałam brata Stefana
-Słyszałem. Ty w ogóle wiedziałaś, że on ma brata?
-Nie. Szczerze to ja sama nie wiem, co o nim wiem a co o nim nie wiem ani czy to, co mi mówił to prawda...Wiesz dałam mu drugą szansę, gdy powiedział, że Damon jest zły i chciał mnie przed nim chronić.
-A jest zły?
-Z opowieści Stefana jest zły
-A z twoich opowieści?
-Trudno stwierdzić. Wiesz jak poszłam do Grilla to zaczepił mnie jakiś wampir. Gdyby nie to,że Damon akurat przechodził to nie siedziałabym tu z tobą
-Czyli nie jest zły?
-No jest i nie jest. Wiesz nie chcę stracić Stefana przez Damona ale też nie chcę stracić Damona przez Stefana. Pomiędzy nimi nie jest dobrze, chciałabym to zmienić, sama nie wiem jak.

-Podstawowe pytanie to takie, czy nie przeszkadza ci to, że tak naprawdę nie znasz Stefana, nawet pomimo tylu lat związku?

-Wiesz boli mnie to, że tak mnie okłamywał ale pomimo tego, nie skreśliłam tego związku
-Nie to, że bronię Damona, bo ja nawet go nie znam ale wiesz Damon cię nie okłamał od początku był z tobą szczery
-No prawda, stał się mi bliski ale denerwuję mnie to, że Damon pomimo tego, że ma dziewczynę o której istnieniu nie słyszałam, walczy o to, żebyśmy zbliżyli się do siebie
-Narzuca ci się?-krzyknął, aż podskoczyłam-Przepraszam
-Nie nie narzuca....Zastanawia mnie tylko to, czy Damon chcę się do mnie zbliżyć ze względu na Stefana, żeby się na nim zemścić, czy naprawdę mu na mnie zależy. Sama nie wiem. Tylko wiesz, gdyby mu na mnie zależało to by nie chodził z tą całą Valerią
-A czemu nie, po co ma chłopak zostać sam, skoro wie, że i tak dla niego nie odejdziesz od Stefana
-ooohhh to jest zbyt trudne. Z jednej strony lubię z tobą rozmawiać bo mi pomożesz jak nikt inny ale ty zawsze musisz zadawać takie pytania, że nigdy nie znam na nie odpowiedzi
-Wiesz czemu?
-Czemu?

-Bo jak ty nie będziesz znała na te pytania odpowiedzi, to nigdy nie będziesz wiedziała, co masz zrobić w życiu i jakie decyzje podejmować. Skoro wiesz, że coś zaiskrzyło pomiędzy tobą a Damonem, to powiedź to Stefanowi-powiedział wstając. Zbliżył się do mnie i mocno przytulił-Eleno jako twój brat, chcę żebyś była szczęśliwa i żebyś podejmowała właściwe decyzję w życiu, abyś tego nie żałowała.Kocham Cie i wiedź, że jak dla mnie, nie ważne kogo wybierzesz. Grunt, żebyś była z nim szczęśliwa, żeby opiekował się tobą jak nikt inny, żebyś czuła się przy nim jak księżniczka.... żebyś wiedziała, że nigdy cie nie odrzuci, że ci pomoże i żebyś przeżywała z nim najwspanialsze chwilę w życiu. Pamiętaj, że z waszej miłości, urodzą się dzieci, które będziesz kochać jak nikt inny. Myśl też o tym, żeby był dobrym ojcem, dobrym partnerem ale też nie tylko,żeby był dobry ale też, żebyś czuła takiego pazura w tym związku. Latała po imprezach, podróżowała wszędzie, gdziekolwiek zechcesz. Na tym polega miłość...Kocham cię siostra-powiedział, pocałował mnie w czoło i poszedł na górę.

-Dziękuję-krzyknęłam.
-Proszę i pamiętaj, że jeśli któryś z nich cię skrzywdzi to już nie żyje nawet pomimo tego, że jest wampirem-odkrzyknął.

„30 minut później”

W międzyczasie. Katherina wraz z Theo, przywieźli zakupy Elenie. Rozpakowała wszystkie produkty i obie usiedli na sofie. Theo poszedł na górę do Jeremiego.

-Eleno...Theo kupił nam bilety do Paryża. Jutro byśmy wyjeżdżali. Chcesz z nami jechać?
-Tak to super..Nie nie chcę, miejcie czas dla siebie
-Nie chce, żebyś przez całe wakacje siedziała w domu i pisała listę wad i zalet obu braci Salvatore. Jeśli chcesz mojej rady to pieprz Stefana, leć do Damona on przynajmniej cię nie okłamał
-Ja mam właśnie odmienne zdanie, pewnie nikt ci takiego pomysłu nie podsunął-zaczął, schodząc z góry i siadając pomiędzy nami-nie wybieraj żadnego Salvatora, wiesz czemu? Bo i ten i ten na ciebie nie zasługuje a między nami i ten i ten jest zły. Także odchodząc od jednego zła, wpakujesz się w drugie-dodał półśmiechem.
-Ah sama nie wiem. Na razie się tym nie będę przejmowała. Fajnie, że jedziecie a na jak długo?
-Na dwa tygodnie. Jeśli będziesz chciała dołączyć to zadzwoń-zaproponowała Kat.
-Tylko jeśli będziesz chciała przyjechać z jakimś bratem Salvatore to przyjedź z Damonem, przynajmniej na imprezki się pochodzi a nie to co ze Stefanem
-Nie mów, że Stefan nie chodzi na imprezy-oburzyłam się.
-Sama wiesz jak jest.
-Dobra to o której wyjeżdżacie?
-O 10 ale nie będziemy już tutaj przyjeżdzać-odpowiedział Theo.
-Okej rozumiem, to bawcie się dobrze-powiedziałam, gdy przyjaciele, podnieśli tyłki z sofy.
-Ja jeszcze pójdę do Jera, zaczekaj za mną Theo-oznajmiła Kat i zniknęła.

-Jedna mała rada...jeśli liczysz na całe życie z wrażeniami to lepiej będzie ci z Damonem, jeśli natomiast chcesz się ustatkować, to zostań ze Stefanem. Ewentualnie możesz odejść od Stefana i nie być z Damonem. Tylko przemienić się w wampira i zabawiać się z najprzystojniejszymi facetami na tej ziemi...No oczywiście oprócz mnie-zaśmiał się. Miał rację..
-Dzięki-odpowiedziałam, gdy Kat schodziła z góry. Pocałowałam ich na pożegnanie i złapłam Kat za tyłek, aż podskoczyła-Miłej zabawy, tylko, żeby z tego dzieci nie było-krzyknęłam śmiechem i zamknęłam drzwi. Byłam taka zmęczona, że gdy weszłam do swojego pokoju od razu zasnęłam.......


I jak wam się podobał? W tym rozdziale chciałam, pokazać braterstwo Jeremiego względem Eleny


1)Co było najlepszym momentem, jeśli taki był?
2)Jak zareaguje Boonie na wieść o Damonie? Tak samo jak Caroline, czy może będzie chciała wybić Damona z głowy Eleny?
3)Czy zdrada wyjdzie na jaw?
4)Po kogo stronie będzie Jeremy? Stefana czy Damona? A może po żadnej nie jest?
5)Czy Elena wyjedzie gdzieś na wakację, czy dołączy do Kat i Theo? Jak tak, to z kim?

Teraz jadę na wymianę ale po niej postaram się wszystko nadrobić Nie będzie mnie tydzień ale rozdział, pojawi się w sobotę

„Yours Delenowiczka”
  • awatar Tak trochę umarłam...: Świetny rozdział :D Jak zawsze w sumie :* 1. Wszystko świetne 2.Myślę, że tak samo jak Caroline 3. Nie wiem 4. Po żadnej 5. Nie mam pojęcia
  • awatar Awesomex: 1)Zawsze wszystko wspaniałe <3 2)Tak samo jak Caroline... 3)A może nie... ahaha :D 4)Bezstronny, obstawiam :3 5)Najlepiej byłoby gdyby dołączyłaby do Theo, a potem coś, coś, ahaah XD Wracaj szybko i baw się dobrze :* :D
  • awatar ~Nierealna Rzeczywistość~: 1. Oczywiście wtedy, kiedy Elena nie mogła posmarować się kremem ;D 2. Myślę, że jednak bedzie sceptycznie nastawiona na Damona 3. Kłamstwo ma krótkie nogi, więc tak 4. Bezstronny 5. Dołączy z Damonem :* (szczerze powiedziawszy nie wiem, ale fajnie by było) Super rozdział :* Cudny, genialny aż brak słów,Genialnie piszesz, ale to już standard u ciebie i chyba sie z tym urodziłaś :* Pozdrawiam / NieRealna :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
  • awatar New Romantics ♥: uwielbiam <3
  • awatar Gość: No nie mogę :-) :-D
  • awatar Damon⭐: Padłam przy pierwszym! :D Boże! Uwielbiam te odcinki, gdzie Damon przesiaduje z Bonnie w świecie więziennym... I kocham jak on wtedy wyglądał i że robił te UROCZE naleśniki! *.* A co do 3 zdjęcia... ;) Co tu dużo mówić - TO TAKIE PRAWDZIWE! ^.^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

-Eleno, chciałam z tobą porozmawiać o Damonie i Stefanie-powiedziała zwalniając i spoglądając na mnie.
-Caroline
-Nie Caroline tylko chcę ci pomóc
-Ja rozumiem ale jak możesz mi pomóc, skoro ja nawet nie wiem jak sobie pomóc-powiedziałam stając i patrząc na przyjaciółkę-Odbudowałam wszystko ze Stefanem i na razie jest dobrze. Damon mnie wczoraj uratował i jestem mu bardzo wdzięczna za to
-Jak to cię uratował?
-No po prostu jak poszłam do Grilla to napadł mnie jakiś wampir a gdy już straciłam wiarę w to, że przeżyję to spotkałam Damona, a raczej on spotkał mnie i mnie uratował.
-O matko Eleno-powiedziała i mnie uścisnęła.
-Na razie, nie chcę nic robić pochopnie, kocham Stefana...ale jeśli mam być z tobą szczera to chyba zdecyduje się na propozycję Damona-powiedziałam siadając na pobliskiej ławce, Caroline zrobiła to samo.
-Na jaką propozycję?-spytała zdziwiona.
-No zaproponował mi, żebyśmy się bliżej poznali
-Haha Eleno, wiem co to znaczy...chociaż w waszym przypadku to nie wiem. Spaliście już ze sobą
-Caroline, on po prostu chcę przekonać mnie, że nie jest taki zły, jak to opisuje Stefan. Wiesz ja, podobnie jak ty i Boonie, nie oceniam ludzi po tym jak zachowują się do innych, tylko jak zachowują się do mnie. Damon akurat jest dla mnie w porządku, uratował mnie i gdyby nie on, to pewnie bym już tu z tobą nie siedziała
-Zrobisz jak uważasz ale myślę, że to dobry pomysł. Szkoda, że więcej ludzi nie uważa tak jak my. Pamiętaj, że będę cię wspierała. Może zapoznasz mnie z Damonem i zaproszę go na weselę, skoro mówisz, że jest taki przebojowy to rozkręci tą imprezkę-Na to wybuchłyśmy śmiechem-Tylko nie mów Boonie, wiesz jaka ona jest. Tylko Stefan i Stefan.
-Muszę jej powiedzieć, bo jest moją przyjaciółką, tak jak ty....Oczywiście pominę fakt, że spałam z nim.
-Dobra zrobisz jak chcesz. Tylko powiedź mi jedno-zaczęła, jakoś dziwnie mnie objęła.
-Co?
-Jak było? Jaki jest w łóżku? Ma dużego?-wybuchłam na to śmiechem.
-No muszę ci powiedzieć, że było nie źle...Tak między nami to nawet jest lepszy od Stefana ale wiesz Damon miał pewnie wiele kobiet a Stefan sama nie wiem. Wiesz Stefan jest delikatny za to Damon jest taki dziki, czego mi bardzo brakuje u Stefana.....Ale już nigdy więcej tego nie doświadczę i to nawet dobrze, bo nie będę musiała oszukiwać Stefana..Dobrze, zaczekaj napiszę do Damona czy się mogłybyśmy spotkać
-Okej-odpowiedziała, wyciągnęłam telefon i wybrałam z kontaktów Damon. Jednak ktoś wyrwał mi telefon, spojrzałam w górę był to Damon.
-A kuku...do kogo piszesz? Ah do mnie, co za zbieg okoliczności, czytamy sobie w myślach-wyrwałam szybko m telefon i wstałam to samo zrobiła Caroline.
-Nie przedstawisz mnie?-dodał.
-No tak..Caroline to Damon Salvatore..Damon, to Caroline Forbes, niedługo Lockwood-powiedziałam i uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
-Miło mi-powiedział i pocałował Caroline w dłoń.
-Wiele o tobie słyszałam, Damonie
-Mam nadzieję, że wiele pochlebnych rzeczy...Eleno, co miałaś do mnie napisać?
-Chciałam się z Tobą spotkać
-Jesteś o wiele przystojniejszy od Stefana, nie wiem jak możecie być rodzeństwem, nawet nie jesteście podobni
-Caroline-zganiłam ją.
-No co to prawda
-Dziękuję, Stefan zawsze był inny. Więc Eleno, kiedy się spotkamy?-spytał obejmując mnie ramieniem.Momentalnie wtuliłam się w niego o dziwo Caroline nic nie mówiła.
-Ślicznie wyglądacie, zaczekajcie zrobię wam zdjęcie-powiedziała, wyjęła telefon i cyknęła nam parę fotek, Damon oczywiście musiał, robić jakieś dziwne miny, gdzie nawet Caroline nie umiała utrzymać telefonu, bo tak się śmiała.

http://b2.pinger.pl/4f0ea75f34b7119ca3b62c0df04bacf0/19.jpg

http://b3.pinger.pl/67c822e65dfe52e75141ec5ef1a4fe96/19.gif



-Pasujecie do siebie-powiedziała Car a ja momentalnie oddaliłam się od mężczyzny.
-Wiem-odpowiedział Damon.
-Caroline, mam narzeczonego...Damon to mój dobry kolega
-Nie wiedziałem, że się śpi z dobrymi kolegami-powiedział mi na ucho.
-To ja może was zostawię-powiedziała Caroline.
-Nie no co ty. Damon zadzwonię do ciebie potem
-Dobrze, złotko-powiedział i przyciągnął mnie do siebie, myślałam, że pocałuje mnie w usta ale widocznie nie chciał narażać się Caroline, chociaż ona pewnie by się cieszyła, jakby mnie pocałował. Pocałował mnie w policzek i zniknął.
-Ale on jest boski
-Nie znałaś go wcześniej?
-Nie, jedynie ze zdjęcia, on jest stworzony dla ciebie.
-Caroline
-No dobra, dobra już się nie odzywam. Chodźmy na te zakupy-powiedziała i ruszyłyśmy przed siebie. Po 15 minutach byłyśmy już w sklepie. Weszłyśmy do sklepu, był wielki.
-Co wybieramy?
-Może kostium kąpielowy i jakieś sandałki i kilka sukienek-stwierdziłam i podeszłam do długiego stojaka z sukienkami. Nie mogłam się zdecydować, lecz po chwili poszukiwań, zauważyłam cudowny jednoczęściowy strój.

http://b2.pinger.pl/2bbe9db82571a041ed079a28edd55f6e/10.jpg

Wzięłam go od razu i pokazałam Caroline.
-No no...a tu masz bieliznę-powiedziała i podała mi wieszak.

http://b1.pinger.pl/b78df98cc5c3973c8b4bb0f0b4d25c7f/100.jpg


-A to po co? Dla ciebie i Tylera?
-No co ty! To dla ciebie, mam nadzieję, że użyjesz go w najbliższej przyszłości
-Stefan nie lubi takich przebieranek
-Ja nie mówię o Stefanie, głupolu-powiedziała i puknęła mnie w czoło.
-Caroline, tylko nie mów, że mówisz o Damonie?
-No a o kim? Chyba, że masz kolejnego brata Salvatore?
-Nie, a przynajmniej go nie znam, a poza tym, chcę zostać z Damonem przyjaciółmi. To wszystko
-No no, ja już wiem swoje.-powiedziała i wzięła sobie strój kąpielowy jednoczęściowy w koronkę, podobał mi się. Zaczęłam przeszukiwać sukienki.
-Boonie do mnie dzisiaj dzwoniła-powiedziała.
-Tak?
-Tak i mówiła, że jednak jutro przyjedzie bo jej mama chciała, żeby szybciej przyjechała, jakieś sprawy baby jagi-powiedziała i wybuchłyśmy śmiechem.
-Taa..O matko Caroline jaka cudowna-powiedziałam, pokazując koleżance sukienkę, czarną w białe kropki, z dużym dekoldem.
-Bierz, ja już mam dwie
-Pokaż-rozkazałam i po chwili je widziałam. Jedna była biała z wyciętymi bokami i podartymi ramionami a druga była żółta, rozłożysta do samej podłogi, dekold też miała duży.
-Dobra to ja mam dwie i ty masz dwie. To teraz idziemy po buty-rozkazałam i poszłam rozejrzeć się.
-Caroline, chyba nic tu nie znajdę dla siebie-stwierdziłam po długich poszukiwaniach.
-No, za wielkiego wyboru to tu nie ma. Chodźmy do kasy i pójdziemy do innego sklepu-Jak powiedziała tak zrobiłyśmy. Zapłaciłyśmy kartą i wyszłyśmy. Weszłyśmy do sklepu naprzeciwko, były tam same buty. Co nas cieszyło. Rozglądałyśmy się, aż moją uwagę przykuły one...

http://b3.pinger.pl/cc8e15dbe47d1d43375b6f43bf80603f/szpilki.jpg

Od razu pokazałam je Car.
-Widzę, że mamy ten sam gust, bo ja wybrałam te same-powiedziała i pokazała mi buty, które wybrała a wybrała te co ja.
-Dobra to weźmiemy je obie. Przynajmniej będziemy miały coś wspólnego-Stwierdziłam i poszłyśmy do kasy. Gdy płaciłyśmy, zauważyłam przejście do sklepu z biżuterią.
-Ten sklep z biżuterią należy do was?
-Tak-odpowiedziała szefowa-Tutaj się płaci. Jeśli chcecie zostawię wam tutaj rzeczy-wskazała na blat-a wy idźcie zobaczyć tam, może wam się coś spodoba
-Okej-powiedziałam i poszłyśmy.Doszłam do pierwszej półki, nic takiego nie było. Więc poszłam do następnej, tam niestety też nic takiego nie było, gdy poszłam do trzeciej, myślałam, że zdębieje, szybko zawołałam Car.
-Caroline, spójrz tam jest Damon z jakąś dziewczyną-powiedziałam, pokazując na Damona.
-No, patrz wybiera jej pierścionek
-Ale to chyba nie zaręczynowy?-zapytałam spoglądając na przyjaciółkę.
-A co boisz się, że tak?
-Nie no co ty!-krzyknęłam aż Damon się odwrócił w moją stronę, uśmiechnęłam się tylko i odwróciłam szybko wzrok na kolczyki. Wzięłam pierwsze z brzegu, ponieważ pasowały mi do mojej sukienki i pierścionka z białego złota.
-A ty, co bierzesz?
-Ja już wybrałam te-pokazała-Co o nich myślisz?
-Są śliczne. Wybrałaś już sobie biżuterię na weselę?
-Szczerze to miałam już na oku jedną, ale nie mam za bardzo czasu. Wiesz tyle jest tych przygotowań, że aż głowa mi pęka
-Znając ciebie, to wesel będzie takie jak sobie wymarzysz. Takie królewskie. Bardzo się cieszę z twojego szczęścia Car-powiedziałam i przytuliłam ją.
-A ja się nie cieszę z twojego nie szczęścia-powiedziała i złapała mnie za ramiona-Wiesz ciężko jest mi patrzeć jak ja jestem szczęśliwa wychodząc za mąż, a ty jesteś jak wrak
-Nie jestem jak wrak, po prostu się pogubiłam
-Pamiętaj, że jak będziesz miała jakikolwiek problem to dzwoń i zaraz przyjdę
-Wiem. Kocham cię Car
-Ja też cię kocham. Jak będę miała wybierać biżuterię to do ciebie zadzwonię
-Nie ma sprawy-odpowiedziałam i się mocno przytuliłyśmy. Gdy miałyśmy już wychodzić usłyszałam wołanie mojego imienia.Odwróciłam się był to Damon ze swoją panienką, też szykowali się do kasy.
-Tak?-spytałam gdy Damon podszedł bliżej.
-Nie przedstawisz nas?-spytała dziewczyna obok.
-Oh, przepraszam. To jest Elena Petrova, a to Caroline Forbes, ale za niedługo wychodzi za mąż..a to jest Valeria Petrova-przywitałyśmy się, nie była jakąś nie miłą dziewuchą, była nawet miła.
-A skąd się znacie?-spytała Valeria mnie. Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo Damon sam odpowiedział.
-Jest narzeczoną Stefana
-Ah, współczuję ci, Stefan nie jest taki czuły jak Damon-powiedziała i pocałowała jego na naszych oczach.
-Jesteście razem?-Damon miał już coś powiedzieć, ale Valeria go wyprzedziła.
-Tak od pół roku. Damon jest moim ideałem
-Nie wiedziałam,że masz kogoś-zdziwiłam się, tu ze mną śpi a tu ma dziewczynę, zresztą sama nie jestem lepsza.
-No tak wyszło
-Dobra chodź, Eleno-powiedziała i wyszłyśmy. Zapłaciłyśmy i udałyśmy się do mojego domu. Gdy otworzyłam drzwi, nikogo nie zastałam ani Stefana ani Tylera.Odłożyłam rzeczy na sofę i nalałam na wody.
-Ciekawe gdzie są?
-Nie wiem, zaczekaj zadzwonię do Tylera-powiedziała i wykręciła do niego numer, po chwili odebrał.
-Gdzie jesteście?
-Pojechaliśmy wybrać samochód na nasze wesele i zamówić loty dla wszystkich z naszej rodziny. Powiedź Elenie kiedy chce lecieć, czy z nami czy później?
-Z wami, chcę mieć czas na zakupy i zwiedzanie. Kat i Theo pewnie też by tak chcieli.
-Słyszałeś?
-Tak, dobra muszę już kończyć. Kocham cię
-Ja ciebie też-i się rozłączyła.Wypiłyśmy wodę do końca i usiadłyśmy na sofie, wzięłam z szafki nożyczki i zaczęłam odcinać ceny.
-Eleno, wiedziałaś o tej dziewczynie?
-Nie, sama byłam zdziwiona, tu ze mną śpi i mnie prowokuje do takich zachowań a tu ma dziewczynę. Nie lubię kłamców
-Eleno, nie zapominaj, że ty zachowałaś się tak samo. Też masz Stefana, który jest twoim narzeczonym a tu śpisz z jego bratem
-Tak ale Damon wiedział, że jestem ze Stefanem a on mi nie powiedział o tej całej Valerii
-Chciałabym ci dodać, że jesteście rodziną z tą Valerią
-Jak to?
-Nie słuchałaś?
-No chyba nie, bo nie wiem o co chodzi-powiedziałam wstając i wyrzucając ceny do śmietnika. Caroline wzięła się za odcinanie swoich cen. Oparłam się o blat, pijąc wodę z butelki.
-To Petrova, a wiesz,że wszystkie Petrovy na tym świecie to rodzina.
-No i co z tego
-No nic tylko ci mówię, o tym. Wiesz co, może byśmy się przejechały nad jezioro za miasto
-Kiedy?
-Teraz, no kupiłyśmy stroje to możemy jechać
-No dobra, zaczekaj tylko się pójdę uszykować
-No dobra, to ja idę do siebie zanieść te zakupy i się przebrać. Wrócę po ciebie za pół godziny
-Okej to do zobaczenia-Pożegnałam się i poszłam zanieść nowe ciuchy do szafy. Otworzyłam drzwi do pokoju, było strasznie duszno, wyjęłam pilota z szafki i włączyłam w całym domu klimatyzację, od razu zrobiło się lepiej. Ciuchy włożyłam do szafy, a strój kąpielowy położyłam na łóżku. Rozebrałam się i spięłam włosy. Ubrałam strój i zmyłam cień do powiek. Wyjęłam z szafy, torbę plażową i włożyłam do niej, dwa czarne ręczniki, szczotkę i duży koc. Zeszłam na dół i wyjęłam z lodówki sok w kartonie oraz 3 bułki, które posmarowałam dżemem i włożyłam do reklamówki. Włożyłam to wszystko do torby, którą położyłam przy drzwiach. Poszłam na górę po spodenki i telefon, który do nich włożyłam. Zeszłam na dół. Chwilę poczekałam i otworzyłam drzwi, gdy usłyszałam, że ktoś się do nich zbliża. Myślałam, że to Caroline, bo któż by inny, mógł tu przyjść o te porze. Każdy był zajęty, jak zwykle. Miałam rację, była to Caroline, wzięłam torbę i okulary przeciwsłoneczne, które założyłam na oczy. Na nogi ubrałam sandałki a do torby wzięłam japonki. Wyszłam i wsiadłam do samochodu, torbę wrzuciłam do tyłu....Zapowiadał się świetny dzień.




W tym rozdziale, chciałam opisać przyjaźń Caroline i Eleny

1.Kogo dziewczyny spotkają na plaży?
2.Czy Elena była zazdrosna o Valerię?
3.Czy Damon specjalnie poszedł do tego sklepu z Valerią, bo wiedział, że jest tam Elena?
4.Czy będzie konfrontacja między Eleną a Valerią?
5.Jaką rolę odegra Caroline w związku Stefana i Eleny oraz przyjaciela Damona?
6.Co na to wszystko Boonie? Czy spodoba jej się przyjaźń Starszego Salvatora z Petrovą?

Pozdrawiam


„Yours Delenowiczka”
  • awatar Tak trochę umarłam...: WOW! Jestem pod wrażeniem (i to ogromnym)! Jeden z lepszych, które czytałam. Podoba mi się to, że jest taki długi :D
  • awatar New Romantics ♥: Super, podoba mi się :)
  • awatar ~Nierealna Rzeczywistość~: Genialny rozdział. 1. Pewno spotkają Damona 2. Oj tak. To widać na pierwszy rzut oka i gdyby nie była zazdrosna nie przejęła by się tym, że był on zz jakąś dziewczyną 3.Zbieh okoliczności 4. Na pewno :) 5. Pewnie namiesza i w końcu wyjdzie, że Elena będzie z Damonem 6. Nie będzie zadowolona, aczkolwiek nie wiem Super rozdział, z resztą jak kązdy :) Zapraszam do siebie na nowy rozdział :* Pozdrawiam/ NieRealna :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 





„Następnego dnia, rano”--”Elena”

Obudziłam się z potwornym bólem głowy i szyii, gdy się za nią złapałam, wyczułam plaser. -Jaki ten Damon opiekuńczy-pomyślałam i otworzyłam oczy. Byłam w sypialni mojego wybawcy, już kolejny raz, tylko, że tym razem poprzedniej nocy nie spaliśmy ze sobą...Gdyby nie on, to nie wiem co by teraz ze mną było, nawet nie wiem czy byłabym na tym świecie...A właśnie, gdzie on jest? Odwróciłam lekko głowę, spał...spał obok mnie, skulony w kulkę abym miała miejsce....Powoli wstałam, każdy mięsień mnie bolał, gdy stanęłam już na nogach, upadłam. Na szczęście, na łóżko, miałam nadzieję, że nie obudziłam Damona, ale jak to mówią..nadzieja matką głupich, tak i było w tym przypadku.
-Eleno, coś się stało?-spytał, ze smutkiem, spoglądając na mnie zaspanymi oczami.
-Próbowałam wstać-odpowiedziałam-a poza tym, wszystko mnie boli, a głowa to mi po prostu pęka.
-Nie dziwie się...zaczekaj-powiedział i wstał, był w samych bokserkach. Wyszedł z pokoju...po krótkiej chwili wrócił-proszę-powiedział i podał mi szklankę wody z dwiema tabletkami.
-Mam nadzieję, że to nie tabletki gwałtu-powiedziałam, połykając jedną po drugiej.
-No co ty...nie jestem taki
-Dziękuję-podziękowałam i się uśmiechnęłam. Usiadł obok mnie...dziwnie mi się przyglądał.
-Nie ma sprawy
-Mogłeś pozwolić mi zginąć-zaczęłam spokojnie.
-Mogłem ale nie zrobiłem tego, a poza tym dlaczego miałbym to zrobić?
-Byłaby to najlepsza zemsta na Stefanie-powiedziałam, zgodnie z prawdą.
-Nie chcę cię do tego mieszać
-Przedtem mówiłeś co innego-powiedziałam, zakładając rękę na rękę.
-Tak, ale zmieniłem zdanie
-Niby, co cię do tego skłoniło?
-To, że i tak prędzej czy później zginiesz
-Dlaczego tak mówisz?
-Eleno, jesteś człowiekiem. Powiedź mi jak człowiek, może walczyć z wampirem...A poza tym, każdy pragnie twojej krwi, bo jesteś Petrova
-Skąd to wiesz?
-Bo sam pochodzę z krwi Petrovy
-Zabiłeś ją?
-Nie, kochała mnie
-Dziękuję mimo to, muszę już iść-powiedziałam i znów wstałam, ale upadłam. Tym razem na Damona...sam przewrócił się pod moim ciężarem. Leżałam na nim, patrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Coś kazało mi wstać, ale nie mogłam ale też kazało, mi trzymać się planu „żyj chwilą”
Pocałowałam go, na początku był zaskoczony, ale chwycił moją twarz i oddał pocałunek. Całowaliśmy się z pasją, Damon błądził dłońmi po moich plecach, brzuchu, sama robiłam to samo, był taki umięśniony. Jego palce były natchnieniem dla mojego ciała...
-Damonie...-wypowiedziałam, między pocałunkiem-Nie mogę-dodałam, odrywając się od niego.
-Dlaczego?
-Stefan...kocham go, a ciebie...-nie wiedziałam co powiedzieć, tak naprawdę nie wiedziałam, kim jest dla mnie-..a ciebie nie znam, tak naprawdę jesteś dla mnie obcy
-Ale ja ci nie bronię, dowiedzieć się o mnie czegoś więcej...możemy spotkać się i porozmawiać, o czym tylko chcesz-powiedział, wstałam z niego.
-Damonie...najlepiej będzie jak znikniesz z mojego życia-wstałam i szłam w stronę drzwi. Zjawił się przed mną.
-Kłamiesz Eleno-dotknął mojego policzka-Okłamujesz mnie, Stefana a najbardziej siebie
-Nie mogę-powiedziałam, dotykając jego dłoni, na moim policzku-Kocham twojego brata, to zawsze będzie on i tylko on...w moim życiu nie ma miejsca, dla ciebie-dodałam i go ominęłam.
-Chcesz tego?
-T...Ta...Tak, chcę tego-odpowiedziałam, nie odwracając się do niego.
-Więc dobrze, skoro tego chcesz...-nie dałam mu dokończyć, bo uciszyłam go pocałunkiem,odwzajemnił go.




-Żegnaj-powiedziałam, wzięłam swoją torebkę i wyszłam z jego pokoju, a potem z domu. Poszłam po samochód i wróciłam do domu, wzięłam długą i odprężającą kąpiel, umyłam włosy w truskawkowym szamponie. Gdy wyszłam wysuszyłam je i rozczesałam. Zostawiłam je luźne, aby przeschły. Spojrzałam się w lustro i sama siebie nie poznawałam. Miałam sińce pod oczami, moja twarz zrobiła się sucha i pozbawiona blasku, którego kiedyś miała nadmiar. Tak naprawdę, jestem wrakiem człowieka. Muszę o siebie zadbać, ale jak mam o siebie zadbać, jak mam tyle problemów...Wyjęłam z szuflady, pod zlewem fluid i rozsmarowałam go na twarzy, pod oczami rozprowadziłam korektor...potem nałożyłam puder ryżowy, aby moja twarz się nie świeciła. Na rzęsy nałożyła zwykły czarny tusz. Zgasiłam światło w łazience i wyszłam. Podeszłam do szafy i wyjęłam białe spodenki i granatowy T-shirt. Do tego założyłam złote kolczyki, sięgające na około 5 cm, do tego złoty naszyjnik i gotowe. Zeszłam na dół i wyjęłam z lodówki masło i 2 pomidory oraz ogórka. Obrałem je i pokroiłam w plasterki. Wyjęłam 4 kromki chleba, które posmarowałam masłem i nałożyłam na nie, wcześniej pokrojone warzywa, w rogu stała sałata, dlatego położyłam na każdej kromce po jednym liściu, to wszystko posypałam solą i położyłam na talerz, który zaniosłam na stół. Usiadłam na krześle i poczęstowałam się jedną kromką, włączyłam MTV, akurat leciała moja ulubiona piosenka Plumb-Cut, zaczęłam ją więc nucić...
„I'm not a stranger,
no, I am yours.
With crippled anger
and tears that still drip sore.

A fragile flame aged
with misery.
And when our hearts meet,
I know you see.

I do not wanna be afraid.
I do not wanna die inside just to breathe in.
I'm tired of feeling so numb.
Relief exists, I find it when...
I am cut. „



Zjadłam wszystkie kanapki, talerz umyłam i odstawiłam do szafki Nalałam sobie soku, który od razu wypiłam. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Kat, odebrała po paru sekundach.
-Hej, coś się stało?-zapytała siostra.
-Nie, ale jak będziesz w mieście to kup coś na kanapki, kilka mlek i z 4 butelki soków no i 3 butle pięciolitrowe wody
-No dobra, a gdzie jesteś? Dzisiaj rano byłam na spacerze, to widziałam twój samochód pod Grillem. Spędziłaś tam całą noc?
-Moja noc, była dość skomplikowana
-Damon?
-Mniej więcej, ale do niczego między nami nie doszło. Po prostu powiedziałam, mu, żeby zniknął z mojego życia
-Dobra, wieczorem będę
-No okej pa
-Pa-powiedziała i się rozłączyła. Postanowiłam, że dam sobie spokój z telefonami na dzień dzisiejszy. Wyłączyłam go i rzuciłam w kąt sofy. Wyjęłam z torebki malboro i zapaliłam jednego. Wyjrzałam przez okno, było cudownie. Założyłam więc buty i wyszłam na werandę. Usiadłam na huśtawce i założyłam okulary przeciwsłoneczne, kończyłam fajkę. Gdy skierowałam wzrok na dom sąsiadów, zauważyłam bawiące się dzieci. Był to brat i siostra, widać było, że jest od niej starszy. Grali w piłkę, potem bawili się w berka i tak w kółko. Pragnęłam mieć dzieci i to bardzo ale boje się wydać na świat takie maleństwo. Przymknęłam na chwilę oczy, gdy wyrzuciłam papierosa. Słońce ogrzewało mi twarz i całe ciało, lubiłam to uczucie. Nagle zrobiło się ciemno, co było dziwne, otworzyłam oczy i zobaczyłam Stefana.
-Mogę się dosiąść?-spytał, wskazując ręką na miejsce obok mnie.
-Tak
-Eleno. Czemu się nie odzywałaś?-spytał, siadając do mnie bokiem.
-Tak jakoś-odpowiedziałam, wtulając się w niego.
-Między nami wszystko gra?
-Tak
-Mam pomysł, może wyskoczylibyśmy dzisiaj gdzieś, we dwoje..tylko my
-Pewnie. Brakuje mi czasu z tobą
-Mi też-powiedział i pocałował mnie w czoło.
-To gdzie mnie zabierzesz?
-Niespodzianka-odpowiedział i spojrzał mi głęboko w oczy-Jeśli będziesz chciała coś wiedzieć, albo o coś zapytać to pytaj. Na wszystko ci odpowiem






-Dobrze...więc opowiedz mi jakie miałeś dzieciństwo-zapytałam, odwracając się do niego bokiem i opierając o uchwyt huśtawki.
-Dlaczego pytasz?
-Bo chcę wiedzieć czy powiedziałeś mi prawdę
-...Nie Eleno, nie powiedziałem ci prawdy
-To akurat wiem, czemu nie powiedziałeś mi jej?
-Bo nie mogłem dopuścić do siebie, tego, że Damon był moim najlepszym przyjacielem, a za razem starszym bratem z którego brałem przykład
-To powiedź mi, teraz prawdę
-Dobrze...skoro nalegasz to ci powiem...Moje dzieciństwo było wspaniałe, miałem kochającą rodzinę. Damona, który mi we wszystkim pomagał. Niestety moja mama, zdradzała ojca, Damon się o wszystkim dowiedział i zabił kochanka mamy, ja wiedziałem od samego początku, bo mama mi powiedziała
-To czemu nie wydałeś jej?
-Bo nasz ojciec, bardziej kochał Damona, mówił, że jest taki dobry, że walczy na wojnie, że jest z niego dumny. Co chwilę powtarzał, żebym był taki jak on, denerwowało mnie to. Gdybym powiedział im, że mama zdradza ojca, to mama by mnie znienawidziła, a tego nie chciałem, bo i tak ojciec za to by mnie bardziej nie uważał. Dlatego żyłem z tym kłamstwem a mama kochała mnie bardziej niż Damona i nie chciałem tego zmieniać...
-Miałeś wsparcie w Damonie...Nie brakuje ci tego? Jest jedyną rodziną jaka ci pozostała, czy warto się kłócić?
-Miałem wsparcie w nim, przyznaję na początku mi tego brakowało. Nawet chciałem pierwszy wyciągnąć dłoń ale on nie chciał. Już nie jest moją rodziną, on się mnie wyparł i ja zrobiłem to samo-powiedział i objął mnie-Teraz to ty jesteś moją rodziną, a potem jak się uda to i to maleństwo-powiedział i pogłaskał mnie po brzuchu.
-Chcę jeszcze zaczekać-powiedziałam i spojrzałam mu w oczy.
-Rozumiem, nie spieszmy się
-Dziękuję ci, że mnie rozumiesz-gdy wpatrywałam się w przestrzeń, zauważyłam, że w naszą stronę zmierzają Caroline i Tyler, pomachałam im, oni zrobili to samo, po chwili byli przed nami.
-Hej wam-powiedziałam i uściskałam się z przyjaciółmi. Tyler i Stefan podali sobie dłoń.
-Hej, widzę pogodziliście się-powiedziała Caroline, siadając z Tylerem naprzeciwko na ławce.
-Tak, dlaczego miałoby być inaczej?-spytał Stefan.
-Nie wiem, po prostu tam mówię, nie czepiaj się
-Co was sprowadza?-spytałam.



-Chcielibyśmy poinformować cię Eleno, a raczej zapytać czy mogłabyś być świadkową na naszym ślubie?-spytała Caroline.
-Jeszcze pytasz,myślałam, że to już uzgodnione-odpowiedziałam, obie wstałyśmy i zaczęłyśmy piszczeć, objęłyśmy się i skakałyśmy w miejscu.
-Więc tak?
-Tak-odpowiedziałam i ucałowałam ją. Wróciłam na miejsce.
-Zaproszenia dostaniecie, pod koniec listopada-odezwał się Tyler.
-Wybraliście już?
-Tak, właśnie idziemy ze sklepu, ale zostawiliśmy je w domu-dodał Tyler.
-A kto będzie świadkiem?-spytał Stefan.
-Theo albo Jer, nie wiemy jeszcze-odpowiedziała Car.
-No wiesz Theo, prawie nie znacie-stwierdził Stefan.
-Znam wystarczająco, żeby wiedzieć, że...-nie zdążył, bo wparowałam mu w środek zdania.
-No to po kieliszeczku?
-Pewnie-krzyknęła Caroline.
-To ja przyniosę-zaproponował Stefan, i zniknął za drzwiami.
-Eleno, musimy porozmawiać-stwierdziła Caroline.
-O czym?
-O wszystkim, ale nie tutaj-po chwili, wyszedł Stefan z kieliszkami, które nam rozdał i nalał nam alkohol. Wszyscy wypiliśmy szybkim duszkiem.
-Muszę zabrać Elenę, na zakupy. Nie obrazisz się Stefanie?-spytała Car.
-Nie
-To ja mu potowarzyszę-zaproponował Tyler.
-Dobra to co? Zbieramy się Eleno?-powiedziała wstając.
-Tak, zaczekaj pójdę po torebkę-powiedziałam, pocałowałam Stefana i poszłam do domu, po chwili wróciłam z torebką-Możemy iść-stwierdziłam. Pożegnałam się z Tylerem, Caroline go pocałowała i poszłyśmy. Przez dłuższą chwilę się nie odzywałyśmy, ale gdy Caroline zaczęła temat, pożałowałam, że zgodziłam się na te zakupy, o ile szłyśmy na zakupy......


Oto 18 rozdział, mam nadzieję, że się spodobał


1.A więc co wam się najbardziej podobało, a co najmniej?
2.O czym będą rozmawiać dziewczyny?
3.Czy Tyler lubi Stefana?
4.Co dalej z Deleną?
5.Czy Elena przebaczyła Stefanowi, na dobre?
6.Czy Elena będzie szczęśliwa?
7.Kto będzie świadkiem?



HUMOREK






"Yours Delenowiczka"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 


Co u mnie :-)

A więc tak...ostatnie 3 dni pisałam egzaminy gimnazjalne :-) Mam odpowiedzi do części matematyczno-przyrodniczej ale się boję :-( Na razie po prostu nie jestem gotowa :-( Jestem dobrej myśli ale ja zawsze jestem dobrej myśli więc nic z tych moich myśli nie wynika :-( Jeśli chodzi o szkoły to nadal mam dylematy :-( Same smutne minki stawiam ale trudno :-) Na razie muszę się skupić na ocenach a potem na szkołach po mimo tego,że w połowie maja muszę składać wnioski o przyjęcie :-( A od 5 maja mnie nie ma, bo jadę na wymianę :-) Muszę wziąć się w garść i do roboty!!!!!



Opowiadanie :-)

Oczywiście, wtedy kiedy nie ma czasu to przychodzi mi tyle pomysłów do głowy,że jedna kartka mi nie wystarczy...Pewnie nie tylko ja tak mam.. Więc tak, następny rozdział pojawi się jutro :-) Mam nadzieję, że czekacie z niecierpliwością bo ja już nie mogę doczekać się waszej opini :-) Jedyne co mogę powiedzieć to,to,że będzie się dużo działo :-) Niestety Damon i Elena będą musieli poczekać na swą miłość jeszcze trochę ale to nie oznacza,że wogóle ich nie będzie razem w opowiadaniu :-) Mam tyle pomysłów,że lecę je spisać za nim wyskoczą mi z głowy :-)

Pisaniu oddaję się cała. Mam nadzieję, że to widać i nie piszę na marne :-(

Postanowiłam jeszcze,że będę się podpisywać. Podoba wam się?


"Yours Delenowiczka"
 

 




-Eleno, przepraszam za wszystko, za to,że musiałaś tego wszystkiego słuchać-powiedział, podchodząc do mnie.
-Nie przepraszaj, to sprawa między wami ale nie chciałabym aby coś ci się stało-podszedł do mnie i pocałował usta, które ostatni raz pocałowały jego brata. Głupio mi, ale żyjmy chwilą, co ma być to będzie szybciej albo później. Odwzajemniłam pocałunek.
-Nic mi się nie stanie, wiesz nie chcę żeby Damonowi coś się stało, pomimo tego ile przez niego wycierpiałem, ale on nie pozostawia mi wyboru. Wiesz jakie ja miałem przez niego piekło? Nawet sobie nie wyobrażasz.To nie moja wina,że nie zostałem przemieniony przez Petrovę, Damon zawsze miał swój urok osobisty...
-Ty też masz-powiedziałam, przytulając się do niego.
-Nie
-Masz, bo jak byś go nie miał, to bym się w Tobie nie zakochała. Wybaczam ci, Stefanie ale nie daj się sprowokować Damonowi, on tego chce. Nie daj mu tej satysfakcji, oboje mu jej nie dajmy-powiedziałam, po czym Stefan pocałował mnie w czoło.
-Mówiłaś prawdę?
-Kiedy?
-Dzisiaj, że chcesz wziąć ze mną ślub, ale nie jesteś pewna? Czemu, nie jesteś pewna?
-Stefanie chcę wziąć z tobą ślub, ale po tylu kłamstwach z twojej strony...sama nie wiem-powiedziałam i ominęłam go, spoglądałam przez okno-wiesz, sama nie wiem co było prawdą z twojej strony a co kłamstwem
-Eleno, wszystko było prawdą, po prostu zataiłem przed tobą fakt, że zabiłem swoich rodziców i fakt, że mam brata
-To wszystko?
-Tak...a dzieci?
-Tak, ale wiesz boję się wydawać na ten zwariowany i niebezpieczny świat, takiej małej istotki, która nie jest niczemu winna. Urodzi się i na samym starcie, będzie miała wrogów
-Ale też przyjaciół-powiedział i objął mnie z tyłu-Kiedy wróci Boonie?




-Za tydzień, dlaczego?
-Bo byśmy pojechali i poprosili ją o rzucenie zaklęcia
-Stefan, na razie nie-powiedziałam odwracając się do niego przodem-Poczekajmy jeszcze trochę,może za rok. Rozwiążmy nasze problemy, problemy z Damonem
-To mój problem
-Nie, Stefan. To teraz nasz problem-powiedziałam, chwytając jego twarz-Potem pomyślimy o dziecku.
-A ślub i wesele?
-Teraz w grudniu, Caroline wychodzi za mąż. A my, nie wiem, na pewno przed narodzinami dziecka...Muszę już iść-powiedziałam, pocałowałam go i wyszłam. Poszłam do domu, gdy weszłam do środka, nalałam sobie wody, spojrzałam na zegarek była 19, bardzo szybko zleciał mi dzisiejszy dzień. Tak to jest, że jak nie chodzę na uczelnie to czas mija szybko, znów jak na nią chodzę to mija tak wolno, jak flaki z olejem.Postanowiłam, że zdrzemnę się na godzinkę ale usłyszałam dzwięk dzwonka. Była to Jenna, odebrałam.
-Hej-zaczęłam.
-Hej i co tam u was?
-Wszystko dobrze, a u was?
-Też, wszystko tu jest takie piękne. Musisz tu przyjechać ze Stefanem
-Tak, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma-powiedziałam, zamykając rolety.
-Prawda, dajecie sobie radę?
-Tak, wszystko idzie dobrze. Obiadki są o tej samej godzinie, kolacja jest o 18 i po wieczorynce idziemy spać-powiedziałam i wybuchłyśmy śmiechem.
-To świetnie. Dzwoniłam do Kat, to coś mówiła, że wybierają się z Theo do Paryża..Muszę ci powiedzieć, że przekonałam się do Theo.
-To dobrze, porządny z niego facet. W sam raz, dla nieporządnej Katherine
-Dobrze to ujęłaś...Dobra kończę, bawcie się dobrze
-Wy też, a kiedy wracacie?
-A co, stęskniłaś się za ciotką?
-Oczywiście
-Za 3 tygodnie, 29 sierpnia, akurat na początek roku szkolnego. Dobra, bo lecę na plażę
-No dobra. Trzymajcie się i pozdrów Ricka-powiedziałam i się rozłączyłam. Położyłam się na sofie i zasnęłam.....Obudziłam się o 20:50, rozejrzałam się po salonie i wstałam. Poszłam do pokoju i zdjęłam wcześniejsze ubrania i wyjęłam z szafy czarną spódniczkę w białe kropki i czarną bokserkę. Ubrałam je oraz stojące obok szpilki, poprawiłam jeszcze makijaż , wzięłam do torebki telefon i kluczyki od auta. Zeszłam na dół, zamknęłam drzwi na klucz, które potem włożyłam do torebki i wsiadłam do samochodu. Po niedługiej jeździe byłam w Grillu. Weszłam do środka, było pełno ludzi, ale to nie nowość. Usiadłam przy barze i poprosiłam kelnerkę, dobrze mi znaną o butelkę czystej i do tego sok pomarańczowy. Dopisała mi do rachunku, który pewnie i tak nie zapłacę...Zamierzałam wyrzucić smutki, za pomocą alkoholu, to nie był najlepszy pomysł, ale co mi tam....Mam 20 lat, jestem młoda i żyję jak chcę. Nalałam sobie do literatki soku i do tego czystej. Wypiłam jednym duszkiem, nagle ktoś przysiadł się do mnie. Nie znałam go, a często tu przychodziłam.
-Witaj, słaby dzień, co?-spytał, nalewając sobie swojej wódki.
-Słabe życie
-Jestem Tobias, a ty?




-Elena, miło mi
-Mi również
-A ty? Czemu zalewasz smutki alkoholem?
-Nie zalewam, po prostu dobrze się czuję, na kacu
-No to bardzo się cieszę, że przynajmniej ty masz udane życie
-Zatańczysz?
-A co mi szkodzi-powiedziałam i ruszyliśmy na parkiet. Nie był najlepszym tancerzem...tańczyłam ze samym mistrzem parkietu i nie tylko jego...stop, ja nie myślę o nim...kocham Stefana, przebaczyłam mu...nieważne. Ale wygląd Tobiasa, wszystko mi rekompensuje. Tańczyliśmy tak przez parę piosenek, momentalnie przywarł mnie do siebie. Poczułam ukłucie w szyję, na szczęście w kieszeni, jak zawsze miałam werbenę. Wyjęłam ją i przyłożyłam do twarzy napastnika, syczał z bólu.
-Petrova-syknął, trzymając się za twarz.
-Witam
-Osz ty szmato-powiedział i szarpnął mną, zaprowadził mnie w wampirzym tempie przed Grill-Tak nie będziemy się bawić, Eleno-dodał, zorientowałam się, że zapomniałam torebki z Grilla, więc kopnęłam go, tam gdzie najbardziej boli i wbiegłam do środka. Zauważyłam, swoją torebkę, tam gdzie ją zostawiłam i wzięłam ją. Tobias wbiegł do środka, nie wiedziałam co robić. Zauważył mnie, znałam Grilla jak nikt inny, no chyba, że pracownicy. Wbiegłam na zaplecze, kierowałam się do wyjścia, dla załogi...wybiegłam, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić....chciałam pobiec do Damona, ale nie mogłam.Pojedyńcze łzy, spływały mi po policzku, biegłam szybo w stronę auta, właśnie w takich chwilach żałuję, że nie jestem wampirem, gdy ubiegłam kawałek, wpadłam na kogoś, myślałam, że to koniec,że to Tobias, jednak ta osoba zamiast napaść na mnie, przytuliłam mnie, nic nie widziałam, przez łzy. Chciałam się wyrwać, ale byłam w tak żelaznym uścisku, że nie dałam rady. Po chwili, gdy wyczułam zapach osoby, rozpoznałam go...Damon...Damon Salvatore. Momentalnie przestałam się wyrywać i przyległam do niego, on tylko gładził mnie po włosach.
-Eleno, nic ci nie jest?
-Damonie, tam był wampir, napadł na mnie....Pomóż mi-Damon złapał mnie za rękę i odwrócił. Zauważyłam napastnika, powiedziałam o tym Damonowi, on objął mnie bardziej. Tobias podszedł do nas.
-Oddawaj tą sukę-syknął i zaczął mnie szarpać, jednak Damon go odepchnął.
-Jak ty ją nazwałeś?-powiedział, zbliżając się do Tobiasa, który stał i się śmiał.
-Suką...dziwką...szm...-nie dał mu dokończyć,rzucił nim o mur-O widzę, że to twój chłoptaś na posyłki-zwrócił się do mnie i osunął się o mur. Damon podszedł do niego i złapał za kołnierz, rzucił nim po raz kolejny o ścianę, bił go, kopał. Tobias był cały we krwi, własnej krwi.
-Nie jestem niczyim chłoptasiem na posyłki a już na pewno nie jej-syknął i po raz kolejny rzucił nim o ścianę-A ona nie jest ani suką ani dziwką. Dziwką, to jest twoja matka....wiesz jak była cudowna, gdy błagała mnie o litość, gdy wysuszałem ją z ostatniej kropli krwi..
-Damon...
-Witam Tobiasie-powiedział, Damon odwrócił się do mnie, przez co Tobias, rzucił nim o ścianę i strzelił go kilka razy z liścia/
-Zostaw go, Tobias-krzyczałam ale to nic nie dało,nie wiedziałam co robić....czy ja zawsze muszę być w takiej sytuacji, że nie wiem co robić. Przynajmniej, raz chciałabym wiedzieć co robić..
-Więc, to twój czuły punkt, Eleno-powiedział i w wampirzym tempie znalazł się przy mnie. Wpił mi się w szyję, czułam jak uchodzi ze mnie życie...w pewnym momencie usłyszałam trzask...to chyba był dzwięk, wyrywanego serca. Damon wyrwał serce Tobiasowi, a ja...upadłabym, gdyby nie ramiona Damona....potem była już tylko ciemność


„Damon”

Wrzuciłem ciało Tobiasa do śmietnika. Był tak samo łatwy jak i jego matka, a jego siostra, była niezłą kocicą w łóżku, no ale po par dniach znudziła mi się...Wszyscy byli tacy łatwi...Podpaliłem ciało. Natomiast Elenę, wziąłem na ręce i zaniosłem do mojego domu, a potem do moje sypialni. Nie wyglądała najlepiej, była słaba...puls był prawie nie wyczuwalny, opatrzyłem jej ranę i przykleiłem na nią plaster. Przykryłem ją kocem i pogłaskałem po włosach, nie mogłem być dobry...nie dla niej...a jednak...
Poszedłem do salonu, nalałem sobie burbonu i usiadłem na kanapie, przyglądałem się ogniu, w kominku....Dlaczego nie pozwoliłem jej umrzeć? Zrzuciłbym wtedy winę na siebie i to byłaby następna kara dla Stefcia, jednak coś jest w tej dziewczynie, co nie pozwala mi na złe stosunki wobec niej...może darzę ją jakimś ludzkim uczuciem...nie Damon Salvatore nie kocha, nie po stracie Leny...Valeria, valeria sam nie wiem, na pewno czuję do niej silne uczucie, ale czy to miłość to nie wiem. Jedyne co wiem, to to,że Valeria jest dla mnie tak samo ważna, jak była Lena, a Elena...Elena to Elena...sam się gubię w moich myślach...Nie mogę darzyć uczuciem, jej..narzeczonej Stefana...ale...muszę ją poznać....tak poznam ją. Stefan miał naprawdę okropny gust, co do dziewczyn ale Elena....ona mu się udała..Dopiłem do reszta i poszedłem pod prysznic, gdy wyszedłem, owinąłem się ręcznikiem.




Po cichu wszedłem do sypialni, upewniłem się czy Elena śpi, spała. Zdjąłem ręcznik i ubrałem czarne bokserki. Sprawdziłem jaki ma puls, był szybszy, cieszyło mnie to. Położyłem się obok niej, lecz nie objąłem jej, nie mogłem...nie chciałem, sam nie wiem..Wyjąłem pamiętnik i zacząłem pisać

„Drogi pamiętniku, gdy dziś wybrałem się do Grilla, zauważyłem Elenę, która była cała w łzach. Wystraszyłem się, więc do niej podbiegłem. Początkowo się wyrywała, lecz przystopowała, gdy skapnęła się, że to ja. Później okazało się, że Tobias, mój wróg, ale który to ci nie powiem, bo jest ich wiele się do niej dobierał, ale już po wszystkim. Uratowałem ją, zamiast pozwolić jej na śmierć, przynajmniej miałbym z głowy zemstę na Stefanie, czekałbym na jego ruch...ale coś podpowiedziało mi, że nie mogę jej zostawić, na śmierć..musiałem ją uratować...Coś jest w tej dziewczynie, co ciągnie mnie do niej, muszę się jej przyjrzeć...nie wiem jeszcze jak to zrobię, ale muszę ją poznać...W tej chwili nie chodzi, o zemstę na Stefanie, chodzi o mnie...o nią....Jest taka piękna jak śpi, ale ma też ostry język. Dzisiaj byłem u Stefana, już miałem powiedzieć,że zdradziła go ze mną ale Elena mnie ubłagała, tym swoim wzrokiem. Dobrze wiem jak na nią działam, ona wie to samo, ale opiera mi się...zobaczymy jak długo wytrzyma bez mnie....bo ja bez niej na pewno nie długo, poza tym muszę jechać do Valeri...mojej słodkiej Valerii”



Przepraszam, że zrobiłam krótszy ale po prostu, następna scena zajęła mi dużo miejsca.


1.Czy Elena ulegnie Damonowi?
2.Co dalej z Valeri?
3.Czy Damon zemści się na Stefanie, robiąc krzywdę Elenie, czy może zakocha się w niej i nie będzie chciał dla niej nic złego?
4.Czy bracia Salvatore się pogodzą? Jeśli tak, to dzięki komu?
5.Co wydarzy się dalej?
6.Najlepszy i najgorszy moment?
  • awatar Dusza księżniczki: super rozdział:) pamiętaj o przecinkach :) 1. tak <3 2.hmm.. 3. wole to pierwsze, będzie ciekawiej xD 4. może 5. nwm ale jestem ciekawa :) 6. sama nie wiem xD
  • awatar ∞Ruin❁: 1 Tak 2. np Valeria mogłaby wpaść na Stefana 3. nwm xd 4. Będzie okk 5. hmmm 6. było wspaniale :0
  • awatar ~Nierealna Rzeczywistość~: Super rozdział i czekam na kolejny :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Rozpaczam :-( Właśnie się dowiedziałam,że TVD kończy serial na 8 sezonie :-( Jestem w szoku,wiedziałam,że to kiedyś nastąpi ale nie miałam pojęcia,że aż tak szybko. Przez te 7 sezonów nawet nie zwracałam uwagi na mijający czas :-( TVD było i będzie zawsze gdzieś obecne. Na pewno nie porzucę opowiadania i filmików z Deleną. Teraz tylko marzę o tym,żeby ostatni sezon zaspokoił moje oczekiwania :-)

Myślę,że gdyby nie odejście głównej bohaterki Niny Dobrev, TVD zakończyłoby się na 10 sezonie :-( No cóż, będzie mi i wielu innym osobą przykro jak nie będą już mieli na co czekać,co tydzień :-(

Jednym słowem jestem załamana :-(






Ideał :-*
  • awatar Delena always and forever: Ja osobiście nadal będe pisała :-)
  • awatar Z kartek wyobraźni...: Ja osobiście tego nie oglądam, ale kocham czytać wasze opowiadania na podstawie tego serialu. Są cudowne, a teraz pewnie parę blogów się wykruszy...
  • awatar Gość: O matko, łączmy się w bólu :-( Jakoś musimy się z tym pogodzić :-) Ian jak zawsze boski :-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


„Elena”----Następnego dnia.

Obudziłam się w swoim pokoju, o dziwo nie miała kaca, którego się spodziewałam, po tak dużej ilości alkoholu. Postanowiła, że dziś też wybiorę się na imprezę, a co mi tam mam wakację i jestem dorosła, tylko, że tym razem do Grilla. Jeśli chodzi o Stefana, to niech sam do mnie przyjdzie i błaga o wybaczenie. Ja teraz mam taką chwilę, bez żadnych zmartwień, żyję chwilą....Tak...zastosowałam taktykę Katheriny, którego byłam wielką przeciwniczką, ale zmieniłam się..zmienił się Stefan...Wstałam i spojrzałam przed siebie na okno, przez które wpadały promienie słoneczne, pościeliłam łóżko.Spojrzałam na zegarek na szafce, była 13, wzięłam szybki prysznic, podczas którego umyłam włosy. Gdy wyszłam wysuszyłam włosy, pomalowałam się korektorem i czarnym tuszem, włosy spięłam w kok i ubrałam czarne spodenki i granatowy t-shirt...Zeszłam na dół, przy stole siedziała Kat, a Theo przygotowywał coś, przy blacie kuchennym. Podeszłam do blatu i nalałam sobie soku.

-Jak się czujesz?-spytał Theo, smarując kromkę nutellą.
-A jak mam się czuć?
-No wiesz, po wczorajszym..to i tak jesteś w świetnej formie-odpowiedział i położył kromkę na innych, a talerz postawił na stole. Usiadłam i poczęstowałam się, to samo zrobiła Kat.
-To co ja takiego zrobiłam?-powiedziałam, włączając telewizor.
-Nie wiesz?-spytała Kat, podpierając się kolanem.
-No właśnie nie, może zamiast tego podchodzenia, powiecie mi, co mnie ominęło
-Ciebie, właśnie ominęło najmniej-odpowiedział Theo.
-No dobra, jako siostra nie będę się nad tobą pastwić...Gdy zauważyłam, że cię nie ma, poszłam cie wraz z Caroline szukać. Poszłyśmy do łazienki i cię tam zastałam...z dwoma chłopakami, jeden to był ten Derek a drugi to sama nie wiem. Byli do połowy nadzy, a ty w samej bieliźnie. Nawet spytałaś się nam, czy nie chcemy do ciebie dołączyć, bo to taka świetna zabawa. Nawet do Theo się przykleiłaś...
-Potwierdzam
-A tego wiesz, że ci nie wybaczę, a mogę ci wszystko wybaczyć...Teraz to ty jesteś, tą straszną siostrą, nie ja—początkowo, mówiła normalnym tonem, potem wręcz się na mnie.
-Katherina, ja...przepraszam...ja...nie chciałam-nie wiedziałam co powiedzieć. Wiem byłam i jestem zdolna do wielu rzeczy, dziwnych rzeczy ale nigdy nie zrobiłabym takiego świnstwa, własnej siostrze.

Nastała długa cisza, gdy zjedliśmy, pozbierałam talerze i zaczęłam je zmywać. Kat podeszła do mnie i krzyknęła: Żart, ale się dałaś wkręcić...haha no po prostu nie mogłam z tego-powiedziała śmiejąc się-Byś widziała swoją minę-powiedziała i mnie przytuliła.
-Serio Kat, kiedyś cię zabiję i nie żartuję-powiedziałam i poszczochrałam ją po włosach, na co sykła, obie się zaśmiałyśmy.
-No wiesz Eleno, znasz mnie nie od dziś...to było silniejsze od nas, a poza tym Theo dostał w żeby, więc nawet się nie bronił, przed zemstą na tobie-powiedziała i podszedł do nas Theo.
-Musiałem-podszedł i objął mnie z drugiej strony-dać ci karę, za to,że dostałem w żeby i za twoje paplanie podczas powrotu
-No okej, upiłam się i co z tego? Każdy ma do tego prawo...jakie paplanie?-odpowiedziałam i umyłam ostatni talerz. Usiadłam na sofie, Kat zrobiła to samo, wzięła pilot i włączyła eskę, Theo zrobił sobie drinka, z wódką, colą i miętą i usiadł obok Kat, która się w niego wtuliła.
-To z tego, że jak dla nas to upijaj się codziennie, sami tacy byliśmy i jesteśmy-powiedziała Kat
-Ale te twoje gadki, po pijaku to już przesada-dodał Theo.
-Powiecie mi w końcu, jakie gadki??-już się trochę zdenerwowałam
-Powiedzieć jej?-spytał Theo, Kat.
-Powinna wiedzieć, co wygaduje-odpowiedziała Theo, potem spojrzała na mnie-Tylko, potem nie mów, że znów kłamiemy, bo akurat to co powie Theo, będzie prawdą i to możemy ci obiecać
-No dobra, gadaj Theo-krzyknęłam w stronę chłopaka.
-Gadałaś o Stefanie, jaki to on jest zły, że cię okłamał...mówiłaś o tym, że go zdradziłaś...zaczekaj jak to ujełaś-powiedział, myśląc.
-To nie moje słowa, tylko twoje El, cytuję „Damon jest prawdziwym, ogierem sexu, jest taki cudowny, delikatny ale też potrafił być ostry i niebezpieczny...był cudowny”-zrobiłam wielkie, oczy gdy to usłyszałam, czyżbym tak powiedziała, sama siebie już nie poznaję, może to prawda. Było mi przyjemnie, gdy byłam z nim.
-Właśnie-powiedział Theo.
-Nic nie powiesz?-spytała Kat, przełączając TV
-Zaczekaj, ona przetwarza-odpowiedział Theo.
-Sama nie wiem, co mam powiedzieć
-Haha, ale to nie koniec, tego dobrego-dodała Kat.-Mówiłaś coś o dziecku, że chciałabyś mieć je z kimś kogo kochasz, z kimś odpowiedzialnym, a nie ze Stefanem, bo do niego nie czujesz już tego co czułaś na początku, a i to, że jest zakłamanym dupkiem
-Ale to rodzinne Kat-odezwał się Theo.
-Serio tak powiedziała?
-Tak, ale wiesz to było po pijaku. Nie przejmuj się-pocieszył Theo.
-Właśnie po pijaku, gada się prawdę Theo
-Kat-skarcił ją Theo.
-Nie wiem, nie przejmuję się tym.Dzisiaj idę do Grilla-powiedziałam wstając.
-Sama?-zdziwiła się Kat.
-Tak, czemu?
-Nic po prostu pytam. My dzisiaj jedziemy do kina, a potem na kolację do Bornea
-Dobrze, a Caroline i Tyler?
-Odwiozłem ich do domu, rano Tyler był już po auto. Mówił coś, że zabiera Caroline na wycieczkę, ale gdzie to nie zdradził, a właśnie Tyler mówił, że zaprasza nas pojutrzę na obiad-przy ostatnim, zwrócił się do Kat.
-Tak, miło z ich strony
-Ok, ja idę się trochę przewietrzyć, śpisz dzisiaj u nas czy u Theo?
-A będę ci potrzebna?
-Raczej nie, żyj swoim życiem. Może wyjedźcie gdzieś na wakacje?
-Właśnie myślałam,żebyśmy pojechali do Paryża, co ty na to Theo?
-Z przyjemnością, ja nawet mogę jechać teraz-powiedział i zaczął gilgotać Kat, na co ona spadła z kanapy, sama się z tego zaśmiałam, pożegnałam się z nimi, ubrałam sandałki na koturnie i wyszłam...Szłam ulicami miasteczka, nie myśląc o niczym. Minęłam plac zabaw, na którym było pełno dzieci, ze swoimi rodzicami. Sama tu przychodziłam jak byłam mała, gdy jeszcze rodzice żyli. Zawsze chciałam, żeby byli ze mnie dumni, gdy zgineli, jeszcze bardziej tego zapragnęłam...Szłam dalej, chyba tak z 20 minut, aż w końcu znalazłam się na drodze, prowadzącej do pensjonatu..Coś mnie tam ciągnęło, gdy podeszłam bliżej zauważyłam 2 samochody. Jeden Stefana, a drugi.....Damona. Co on tutaj robi-spytałam siebie na głos. Podkradłam się bliżej i prześlizgnęłam przy oknie, z tyłu domu. Oparłam się o mur, nad mną znajdowało się okno, z którego było widać Stefana i Damona, jak się wydzierają na siebie wzajemnie. Na szczęście, okno było uchylone, więc wszystko dokładnie słyszałam............
-Jak możesz być tak samolubny? Zresztą ty zawsze taki byłeś!!-krzyknął Stefan, stając naprzeciw Damona.
-Jestem taki jak ty. Obiecałem ci wieczną udrękę i słowa dotrzymam!!-wykrzyczał Damon.
-Dość zrobiłeś!!
-Nie wystarczająco!!
-Zostaw Elenę, nic ci nie zrobiła-powiedział, już spokojniej Stefan, machając rękoma, we wszystkie strony.
-A Lena, to co? Powiedź mi co ona ci zrobiła?
-Lena...kochana Lena-zaczął syderczo-Lena, nic mi nie zrobiła, ale była twoją narzeczona, to wystarczy-dokończył uśmiechając się. Usiadłam wygodniej, ale nic nie widziałam, tylko ich słyszałam.
-Właśnie, więc dlaczego mam nie skrzywdzić Eleny?
-Bo nie!!!
-No nie wiem, zobaczę jeszczę...wiesz najchętniej to bym zdarł z niej ubranie, jest taka sexowna-powiedział Damon, chwilę później usłyszałam tylko, dzwięk łamanego krzesła i syk Damona. Najwidoczniej Stefan wbił mu kołek w brzuch. Biedny, dostała mu się kara za powiedzenie prawdy, ale ten świat okrutny, no nic...
-A poza tym, chyba masz problem w sprawach łóżkowych-dodał Damon.
-Co? O czym ty mówisz? Jaki problem?-Gdy to usłyszałam, szybko się podniosłam i weszłam do środka, spokojnym krokiem. Na szczęście, Damon nic nie powiedział dalej. Wzrok braci, był skierowany na mnie.
-Witam panów-weszłam jak gdyby nic, wlałam sobie burbona i usiadłam na kanapie, naprzeciwko braci. Oni byli tylko wlepieni we mnie..Założyłam nogę na nogę i upiłam trochę alkoholu.
-Co tu tu robisz Eleno?-spytał Damon, zakładając rekę na rękę.
-O to samo mogłabym zapytać ciebie, Damonie...No skoro, rodzinka w komplecie, to czy mogłabym się dowiedzieć do jasnej cholery o co tutaj chodzi-krzyknęłam ostatnie słowa, wstałam odłożyłam pustą literatke i wyjęłam z szafki piwko, oparłam się o ścianę na przeciwko Salvatorów i otworzyłam piwo.
-Nic ci do tego!!-oboje krzyknęli, nie przejęłam się za bardzo tym i kontynułowałam-A właśnie, że tak. A wiecie czemu? Bo z jednym z was planuje albo planowałam wziąć ślub, bez kłamstw, tajemnic a z drugim.....drugiego to nawet nie znam
-A ja cię znam i to nawet nie wiesz jak bardzo-powiedział, puszczając mi oczko i uśmiechając się szelmowsko.





Dokładnie wiedziałam o co mu chodzi, jego wzrok przeszywał mnie całą...Miał na myśli tamtą noc. Rzeczywiście, Damon jest o wiele lepszy od Stefana, ale Damon ma wprawę, zresztą jak Stefan był rozpruwaczem to pewnie miał nie jedną kobietę.Każdy ma inne techniki..
-O co chodzi?-Stefan spojrzał na Damona-Pewnie wiesz-a teraz na mnie-Przecież Kol cię widział
-A ja rozwiałem twoje wątpliwości-powiedział Damon, pogubiłam się sama.
-I co z tego, że mnie widzieli. Nie możecie tego przerwać..tyle nienawiści do siebie i po co? Nie nudzi was to?
-Nie, wręcz przeciwnie-stwierdził Damon.
-Tu akurat zgodzę się z Eleną
-Ale ja nie. Wyrzekłem się ciebie, dekad temu, nie jesteś już moim bratem...jesteś dla mnie nikim
-Nikim? To czemu, do mnie przyszedłeś?-spytał,nalewając sobie czystej, sama wypiłam ostatni łyk piwa i odstawiłam pustą puszkę na kominek, obok, którego byłam oparta.
-Po to aby uświadomić cię, że przegrałeś...wiem, co robiłeś w Salem i wiesz co ci powiem-powiedział i podszedł blisko do Stefana i powiedział mu na ucho-Tak łatwo, to się mnie nie pozbędziesz i dobrze o tym wiesz. Tak naprawdę to dobrze wiesz, że jesteś o wiele słabszy ode mnie i nie wygrasz ze mną sam...haha nawet z pomocą kilku silnych wiedźm nie pokonasz mnie..A ciebie przeraża ten fakt...-powiedział i odwracając się w moją stronę, wolnymi krokami zbliżał się do mnie, spięłam się trochę.
-Nie boję się tego, że jestem słabszy, dobrze o tym wiem...po prostu chcę się ciebie pozbyć, za wszelką cenę, żebyś nie zatruwał mi i Elenie życia-powiedział Stefan...Damon podszedł do mnie i pocałował, namiętnie w szyję a swoją ręką błądził po moich udach, oraz plecach. Na szczęście Stefan się odwrócił od nas tyłem, bo sięgał następną butelkę alkoholu. Całował mnie po ramionie, zaczęłam szybciej oddychać, zauważył to i tylko się uśmiechnął, oddalił się gdy zauważył, że Stefan się odwraca.




-Przestańcie...Ja też tu jestem!!! Damonie najlepiej będzie jak sobie pójdziesz
-Gdzie? Do mojego, czy twojego łóżka?-spytał, ocierając palcami o usta.
-Ani tu, ani tu. Gdziekolwiek, byle daleko stąd
-No dobra, ale pamiętaj Stefan, mnie się NIGDY nie pozbędziesz-powiedział i zebrał się do wyjścia, jednak Stefan go zatrzymał.
-Zanim wyjdziesz, powiedź mi o co ci chodziło z tym, że jestem słaby w łóżku. Skąd to niby możesz wiedzieć, skoro ze mną nie spałeś?-Damon miał już coś powiedzieć, ale spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem, widocznie zadziałało, bo nic nie powiedział i w wampirzym tempie wyszedł z pensjonatu.............


Mam nadzieje, że spodobał się wam najnowszy rozdział



1.Co było najlepszym momentem a co was się nie spodobało?
2.Co wydarzy się dalej, pomiędzy Stefanem i Eleną? Czy się pogodzą, a może jeszcze bardziej skłócą?
3.Co zrobi Damon?
4.Czy Elena, spotka kogoś znajomego w klubie?
5.Czy Damon, będzie walczył o Elenę, czy może, będzie chciał przenieść znajomość z Valerią na wyższy poziom?
6. Czy Elena miała rację, mówiąc po pijaku?
 

 



Jest serialowym Jeremym Gilbertem.

-Właściwie Terrence Steven McQueen
-Ma 183cm wzrostu.
-Urodził się 13 sierpnia 1988 roku w Los Angeles. Ma teraz 27 lat.

- Po rozwodzie matka Terrence'a, związała się z emerytowanym hokeistą, Luc Robitaille, z którym mają syna Jessego.

-W 2005 roku zaczęła się jego przygoda z filmem, od epizodycznej roli w "Threshold - Strategia przetrwania"

-To wnuk Steve'a McQueena, który był aktorem.
-Jego ojczymem jest były hokeista, Luc Robitaille.

-W rzeczywistości jest starszy od Niny Dobrev o jeden rok mimo, ze w serialu gra jej o 2 lata młodszego brata.

-Potrafi grać na gitarze.
-Jego bliską przyjaciółką jest Malese Jow.







 

 

„Caroline”

Zadzwoniłam do Tylera i powiadomiłam go o moich planach na ten wieczór...oczywiście nie miał wyboru i się zgodził Powiedziałam, żeby był po mnie o 19:30. Jest 18 więc za dużo czasu mi nie zostało, uszykowałam sobie ciuchy i poszłam wziąć prysznic. Po 20 minutach wyszłam, wysuszyłam sobie włosy i otarłam się ręcznikiem.



Ubrałam komplet, który sobie uszykowałam i pomalowała się czarnym tuszem i różowym cieniem, do tego czerwoną szminkę i czarne szpilki. Gdy wyszłam z pokoju i weszłam do holu, przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam super, mam nadzieję, że dziewczyny będą tak samo wyglądać...Miałam jeszcze trochę czasu, więc zdecydowałam, że pójdę na pieszo do Eleny a do Tylera zadzwonię, żeby to do niej pojechał. Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Wzięłam torebkę ze sobą, zamknęłam drzwi na klucz, które potem schowałam do torebki. Włożyłam do uszu słuchawki, w których po chwili zaczęła wydobywać się muzyka. W każdym wolnym momencie, uwielbiałam słuchać muzyki. Muzyka mnie odprężała, kiedy ją słuchałam...moje problemy znikały. Nawet nie zauważyłam, kiedy byłam pod domem Eleny. Zdjęłam słuchawki, schowałam je do torebki i zapukałam do drzwi, otworzyłam je i weszłam. Usłyszałam śmiech dziewczyn, dobiegający z pokoju Eleny, więc poszłam schodami na górę. Otworzyłam drzwi i się przywitałam. Dziewczyny były zachwycone moim strojem, Kat była ubrana w...



do tego czarny tusz i czarna kredka. Elena się malowała w łazience, jej ciuchy były rozłożone na łóżku..



-I jak tam? Jak coś to Theo będzie za 15 minut-powiedziała Kat, siadając na łóżku.
-No Tyler, też tak około za 15 minut będzie-odpowiedziałam.
-Dziewczyny, czy tylko ja nie mam partnera?-krzyknęła Elena, wychodząc z łazienki i ubierając wcześniej przygotowany strój. Była pomalowana czarnym tuszem oraz beżowym cieniem.
-No wiesz, masz 6 opcji-powiedziała ,pokazując palcami Kat.
-Aż 6?-spytałam z niedowierzaniem.
-No to pochwal się nimi Kat, może skorzystam....Car zapniesz mi?-poprosiła Elena.
-No to pierwsza jest taka, że idziesz sama i nikogo tam nie poznajesz
-Odpada-odpowiedziałam.
-Druga to, pójdziesz sama i poznasz kogoś sexownego-wymieniła Kat.
-Oczywiście z naszą pomocą-dodałam.
-Trochę lepsze, niż pierwsze...a reszta?-dopytywała się Elena, pakując rzeczy do czarnej torebki.
-Dzwonie po Kola
-Nie, no co ty!!-krzyknęła Elena-To by było trochę dziwne, nie sądzisz?
-Nie-odpowiedziała.
-A następne?-teraz to ja się dopytywałam.
-Zapomnisz o wszystkim i zadzwonisz do swojego narzeczonego Stefka
-Nigdy, nie po tym co zrobił!!-znów wykrzyczała.
-Nic ci nie pasuje!!-krzyknęłyśmy obie z Kat.
-No dobra, ewentualnie do jego sexownego brata a zarazem swojego kochanka-zaproponowała Kat.
-Kochanka? Wypraszam to sobie-syknęła Elena.
-No dobra, to co wybierasz?
-Mi pasuje opcja druga albo ostatnia-powiedziałam.
-Zgadzam się na drugą. Mam dosyć braci Salvatore, jak na jeden dzień
-No dobra-powiedziała Kat i zeszłyśmy na dół. Zerkneliśmy przez okno, niestety nie widziałyśmy żadnego z chłopaków. Usiadłyśmy więc na sofie i czekałyśmy.
-Caroline..macie już wybraną restaurację?-spytała Elena.
-Tak, byliśmy parę dni temu
-A gdzie?-tym razem spytała Kat.
-W Wenecji...uwielbiam to miasto, tam wszystko jest takie idealne
-. Też chciałam tak jechać ale Stefan, nie chcę...Chcecie tam zostać?-spytała Elena.
-Ja tam byłam i szału nie robi. Paryż jest o wiele lepszy-stwierdziła Kat.
-Zależy dla kogo, ja nie byłam w Paryżu...a codo zostania, to nie wiemy jeszcze, ale biorę to pod uwagę.
-A jak nazywa się ta restauracja?-spytała Kat.
-Red Rose
-Słyszałam o niej. Jedna z bardziej ekskluzywnych restauracji w Wenecji
-A ustaliliście datę?-spytała Elena.
--Tak, o ile się nic nie zmieni, to planujemy na 17 grudnia
-To na sylwester się załapiemy-klasnęła w recę Kat.
-I na święta...jakie to cudowne-dodała Elena.
-Tak, właśnie o to nam chodziło, żebyśmy spędzili tam święta i sylwester
-Jak tak dalej pójdzie, to nie będę miała towarzysza na twój ślub-powiedziała Elena.
-Zawsze możesz iść ze świeżo poznanym gościem, ewentualnie z kelnerem-powiedziałam i wybuchłyśmy śmiechem.
-Przyjechali-powiedziała Kat i wstałyśmy. Po chwili stali już przed nami. Przywitaliśmy się, widać, że mężczyźni zauważyli rany na ciele Eleny ale nie pytali, nie chcieli...Wyszliśmy...
-Aż mi głupio-powiedziała Elena, wsiadając na tylnie siedzenie. My zrobiliśmy tak samo, Kat usiadła razem z Theo na przednim siedzeniu.
-Nie przesadzaj. Samej jest jeszcze fajniej...możesz zarywać do kogo chcesz i nikt cię nie obserwuje-powiedziała Kat.
-Czy ty właśnie zasugerowałaś żebyśmy, razem z Tylerem nie jechali z wami...bo wam przeszkadzamy, skarbie?-spytał.
-Nie po prostu...nie ważne-sykła.
-A Theo powiedz mi jak długo się znacie?-spytałam.
-Kilka miesięcy
-A gdzie się poznaliście?-nadal pytałam, uwielbiałam czuć fakt, że wszystko o wszystkich wiem.
-Na imprezie w Wenecji-odpowiedział wkładając płytę do radia.
-Oooo, nie pochwaliłaś się Kat-powiedziałam pół śmiechem.
-Bo nie miałyśmy dobrych kontaktów ze sobą, zapomniałaś?-odpowiedziała Kat także pół żartem.
-oj ale teraz tak nie jest, zmieniłam się...a powiedź, mieszkasz sam?
-Caroline, przestań-odezwał się Tyler-nie zamęczaj chłopaka. Przepraszam cię ze nią, zawsze taka jest
-spoko, nie ma problemu...wiele o tobie słyszałem Caroline
-o mam nadzieję, że wiele wspaniałych rzeczy
-haha, to ja mu mówiłam, więc sama się domyśl-powiedziała Kat.
-Jak mam teraz jechać?-spytał Theo.
-Jeszcze 2 kilometry prosto, potem będzie droga w prawo, to w nią skręcisz-odpowiedziałam i zanim się zorientowałam, skręcaliśmy już w tą drogę.
-A teraz?
-Jedź wolniej, bo zaraz po lewej stronie będzie, taki duży klub-pokierowałam go. Theo jest fajnym chłopakiem, szybko wpasuje się do naszej paczki.
-To tutaj?-spytał, parkując na parkingu obok klubu, było wiele aut, zresztą zawsze jest tyle. Wysiedliśmy z auta i skierowaliśmy się w stronę wejścia. Przed drzwiami zatrzymał nas ochroniarz.
-Witam Caroline..Tyler, widzę więcej osób ze sobą przyprowadzacie, ale to miło...nie muszę chyba sprawdzać dowodów?
-Oczywiście, że nie Tom-znałam Toma, od samego początku gdy tylko Tyler, pokazał mi to miejsce. Przepuścił nas, weszliśmy do klubu, było super jak zawsze...

„Elena”

Nigdy nie byłam, w tym klubie ale widzę, że Car i Tyler są stałymi gośćmi. Tutaj przynajmniej, mam pewność, że nie trafię na Stefana, on nie chodzi do takich miejsc, chyba, że jest jakieś święto. Jeśli chodzi o starszego Salvatora, to wszędzie mogłam go spotkać, ale nie przejmuję się tym.
Rozejrzałam się dookoła, było pełno ludzi, pili, śmiali się, całowali po kątach...właśnie tego było mi trzeba, takiego oderwania się od rzeczywistości...



Podeszliśmy do baru, był ogromny, nie to co w mieście, usiedliśmy obok siebie. Ja, Theo, Kat, Car i Tyler, bar był półokrągły także widzieliśmy siebie, podszedł do nas barman.
-Co podać?-zapytał, spoglądając na mnie
-Ja poproszę butelkę czystej
-Dobrze, a tutaj?-tym razem spoglądał na Theo i Kat.
-My poprosimy jeden Sex on the beach i Cumba Libre-powiedział Theo.
-Mam liczyć, to wszystko na jeden rachunek?
-Tak-odpowiedział Tyler.
-Nie, no co ty, my zapłacimy za siebie-odpowiedział Theo.
-Nalegam, następnym razem...-nie zdążył dokończyć Tyler, bo Caroline mu przerwała.
-...a będzie ich wiele...
-wy zapłacicie-dokończył.
-No ok-zgodził się Theo.
-A wam co podać?
-Ja poproszę butelkę czystej, to co Elena a ty Tyler?
-Ja poproszę Blue Kamikaze
-Dobrze, to będzie 220zł-podliczył a Tyler dał mu banknoty-za moment powinienem wrócić z zamówieniem...dla ciebie Eleno, postaram się jak najszybciej-powiedział i do mnie mrugnął. Caroline musiała wypaplać moje imię.
-Dziękuję Ci...hmmm-odpowiedziałam, dając mu znak, żeby powiedział jak ma na imię.
-Ja mam na imię Derek, miło mi cie poznać-powiedział, chwycił moją dłoń i pocałował, jak prawdziwy dżentelmen i odszedł po zamówienie.
-On leci na ciebie-powiedziały dziewczyny, zaśmiałam się tylko. Po chwili Derek wrócił z dwoma butelkami czystej, dla mnie i dla Caroline, podziękowałam mu, a on podszedł do mnie bliżej.
-Gdybyś potrzebowała bramana, zadzwoń-powiedział i podał mi kartkę z wcześniej napisanym numerem.......



-Mogę cię prosić do tańca?-zapytał Theo.
-Oczywiście, z wielką przyjemnością-odpowiedziałam, podałam mu rękę i po chwili znajdowaliśmy się na środku parkietu.Theo obracał mną dookoła, był dla mnie przyjacielem i starszym bratem.
-Byłem dziś u Damona-powiedział, przytulając mnie do siebie.
-Nie mówmy o nim..Dobrze?
-Dobrze, ale powiedział, że cię nie skrzywdzi i ja mu wierzę, znam go i wiem kiedy kłamie. A poza tym, gdyby cię tknął to już by nie żył-powiedział i się zaśmiał.
-Dobrze- sama się zaśmiałam.
-Ale i tak uważaj na niego-powiedział i oddałam się w wir. Po tańcu, wróciliśmy i wypiłam około połowę czystej. Nie miałam ochoty, słuchać jak Tyler z Caroline poznają Theo, więc wzięłam Kat i udałyśmy się na parkiet, uwielbiałam z nią imprezować, za niedługo wraca Boonie, więc i ją będziemy zabierać, taka nasza czwórka, jak za dawnych czasów, tylko wtedy były domówki no i mniej alkoholu, przynajmniej w Boonie przypadku. Nie miałam ochoty bawić się z chłopakami a zwłaszcza z nieznajomymi, dlatego zawołałam do nas Caroline...
-Theo jest super, musimy więcej robić takich wypadów. Tyler od razu złapał z nim kontakt....ale Kat jaki on jest przystojny
-Uważaj co mówisz Caroline-krzyknęła pół żartem Kat.
-Oj no co i tak wolę mojego Tylera-zaśmiała się.
Bawiłam się przez cała noc, było świetnie. Tańczyłam z dziewczynami, alkoholu już nie było. Już chyba, nie wiedziałam co robię, bo zdjęłam ubranie i zostałam w samej bieliźnie. Weszłam na stół i tańczyłam w rytmie mojej ulubionej piosenki K BLEAX- So spiritual...Ktoś mnie macał po nogach, odwróciłam się i spojrzałam na dół, był to Derek.
-Eleno, zejdź na dół, lepiej żebyś zabawiła się ze mną na dole, a nie u góry, tam nie mogę wejść-powiedział..Theo i Tyler to usłyszeli, się wkurzyli i wpadli za bar.
-Ty weź Elenę, ja się z nim policzę-powiedział Theo. Tyler, zdjął mnie z baru, a dziewczyny okryły mnie ciuchami, a ostanie co widziałam, to jak Theo uderza Dereka, chyba złamał mu nos, pełno ludzi się tam zbiegło, Kat z nim została i złamała rekę Derekowi, mówiła coś, że jak jeszcze raz to zrobi, to pożałuje...Potem nastała ciemność......


Oto przedstawiam wam 15 rozdział, mam nadzieję, że się spodobał A teraz, jak zawsze parę pytań.


1.Najlepszy moment?
2.Czy Elena zadzwoni do Dereka?
3.Czy Elena podejmie decyzję, co ma robić dalej?
4.Co się stanie w następnym rozdziale?
5.Czy Elena, będzie przygotowana na kolejne problemy, jak je zniesie?
  • awatar ღ Colour of your dreams ღ: Cudowne *o* 1. Wszystko jest idealne :) 2.Oczywiście! 3.Tak :D 4. Nie mam pojęcia 5. Poradzi sobie
  • awatar I NEED U ღ: Ojejuś.. *.* mega! Czekam z niecierpliwością na kolejny! 1. Jejku, chyba każdy moim zdaniem. 2. Jasne, ze zadzwoni. 3. Będzie ciężko, ale tak. 4. I don't know :) 5. Będzie przygotowana.. problemy są wszędzie ;/ ale da radę! Będzie dobrze
  • awatar Gość: Ooo jaki rozwój akcji :-) Super :-D 1.Ubiory są super. Najbardziej podoba mi się komplet Caroline :-) Sama mam podobne buty :-) Moment to był wtedy, kiedy Derek dał numer Elenie oraz jak Caroline powiedziała,że Theo jest boski haha 2.Myślę,że tak. Chociaż wolałabym Delenę :-* 3.Pewnie nie. Elena nie potrafi podejmować decyzji haha zresztą ja w tej sytuacji też nie wiedziałabym co zrobić :-( 4.Nie mam bladego pojęcia :-( Ale liczę na ciebie. Nie ważne co się zdarzy to i tak będzie boskie i ciekawe :-) 5.Na pewno nie :-( Ale zmajdzie pocieszenie w Damonie albo Dereku albo i temu i temu..Będzie taki trójkącik haha Nie wiem czemu ale chciałabym żeby Elena miała jakiś trójkącik. Może Damon i Derek albo Stefan i Damon :-) ale Damon jak zdobędzie Elenę to nie będzie chciał się nią dzielić :-) Może uznasz mnie za jakąś wariatkę ale liczę na trójkącik z Damonem i Eleną oraz jakimś chłopakiem przystojnym :-* :-) Czekam na więcej takich boskich :-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 


Chciałabym życzyć, wszystkim wesołych świąt wielkanocnych, smacznego jajka i radości przy stole wraz z rodziną..Niestety moje święta będą w tym roku inne, będzie brakować tej jednej osoby ale zawsze pozostanie w moim sercu :-*




"Niech Wam jajeczko dobrze smakuje
bogaty zajączek uśmiechem czaruje
Mały kurczaczek spełni marzenia
Wiary, radości, miłości i spełnienia!"


  • awatar Damon⭐: Dziękujemy za życzenia! :) Tobie też życzę wszystkiego najlepszego z okazji Wielkanocy! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 



Jest to serialowy Stefan Salvatore.

-Tak naprawdę to Paweł Tomek Wasilewski. Ma korzenie polskie, oboje rodziców urodziło się w Polsce.

-Urodził się 22 lipca 1982 roku w New Brunswick w New Jersey.

-Z dziadkami rozmawia tylko po polsku.

-Syn emigrantów Tomasza i Agnieszki, dorastał wraz z trzema siostrami.
-Ma starszą siostrę Monikę, młodsze: Julię i Leah.
-Po ukończeniu trzeciej klasy licealnej, podczas wakacji uczestniczył w programie letnich zajęć artystycznych, gdzie zainteresował się aktorstwem.

-----Leah



----Julia

----Rodzice i Paul

-Ubiegał się o rolę Damona Salvatore
-W 1999 roku wziął udział w kampanii antynikotynowej Youth Smoking Prevention.

-Miał zagrać hrabiego Parysa w filmie "Romeo and Juliet". Angaż otrzymał Tom Wisdom.

- W 2000 r. był nominowany za Najlepszego aktora młodego pokolenia za rolę w Guiding Light.

-Przyjaźni się z Emily Van Camp, Brittany Snow, Tammy Blanchard, Paulo Benedeti i Jordi Vilasuso.

-Jest związany z rodziną, która mieszka w Malrboro.

-Ma 180 cm wzrostu.

-"nazwisko zmieniłem w 2005 r. ze względów zawodowych, ponieważ moje było zbyt trudne do wymówienia."-Tak powiedział w jednym z wywiadów.

- "Pierogi mojej babci są niesamowite, wprost rozpływają się w ustach! No i tradycyjne polskie dania wigilijne..."

"-Może zagrałbyś kiedyś w polskim filmie?

- Jak najbardziej! Byłaby to dla mnie wspaniała okazja i jeśli dostałbym taką propozycję, zgodziłbym się bez zastanowienia. Zagrałem raz w filmie Agnieszki Holland wiele lat temu, ale grałem po angielsku."









 

 

„Damon”

Właśnie nalewałem sobie burbona, gdy usłyszałem dźwięk dzwonka do drzwi. Otworzyłem je, popijając trunek..W progu stał mój stary dobry kumpel Theo. Zaprosiłem go do środka i usiedliśmy na kanapie...
-Chcesz burbona?
-Jestem autem
-No i?-spytałem szyderczo.
-No dobra, nalej...-odpowiedział i po chwili wróciłem z butelką burbonu i szklanką, nalałem mu.
-No to, co cię do mnie sprowadza?-spytałem z uśmiechem.
-Elena
-Ooo, ciebie też omotała?
-Koleżko mój...Elena jest moją przyjaciółką, a przyjaciół się wspiera i pomaga im
-Mów dalej, bo nie rozumiem o co chodzi...Co pochwaliła ci się jakim jestem ogierem?-zaśmiałem się syderczo.
-Damon, zostaw ją, bo nie ręczę za siebie...Co ty sobie w ogóle myślisz, że przyjedziesz tu i zostaniesz jakimś...-nie zdążył dokończyć, bo wstałem i złapałem go za szyje, zaczął się dławić.
-A ty co sobie myślisz, że przyjdziesz tu i będziesz mi groził...Haha bardzo śmieszne-puściłem go-A poza tym, sama do mnie przyszła, ja jej do niczego nie zmuszałem...Wiesz jestem dżentelmenem i nie opierałem się
-Jeśli chodzi ci o zemste na Stefanie to zostaw Elene, jeśli ją tkniesz to pożałujesz-tym razem on do mnie doskoczył, potem była tylko ciemnosć...

„2 godziny później”

Obudziłem się, złapałem się za kark, nie bolał już tak bardzo...rozejrzałem się po pokoju, przed mną siedział Theo.

-Nie ładnie z twojej strony
-Haha, jesteś moim najlepszym kumplem ale przegiąłeś
-Spokojnie
-Widziałeś się ze Stefanem?-spytał.
-Nie, ale mam taki zamiar-wstałem i nalałem sobie burbona.
-Pojechał do Salem
-Do Salem po co?-zdziwiłem się, jeździliśmy tak do zaprzyjaźnionych czarownic, gdy mieliśmy jakiś problem.
-Chciał cię zabić, jednak wiedźmy były za słabe i odleciały do nieba, ewentualnie do piekła..szybciej do piekła jak pomagały Stefanowi
-Zabić? Haha mnie się tak szybko nie pozbędzie. Jestem z Petrov...Braciszek gra nie czysto, boi się mnie...co mi bardzo schlebia-dopiłem trunek.
-Zapewne masz plan-powiedział i się uśmiechnął.

-Wiesz, że działam impulsywnie..nie jestem taki jak on, ja przynajmniej nie robię w spodnie gdy się boje, wróć ja w ogóle się nie boje..Na razie nie chcę go zabić, będzie się męczyć za nim odleci
-Nigdy go nie lubiłem, wiesz, że mogę zaoferować ci moją pomoc, Kat też pomoże jak coś
-No dobra, leć już, bo muszę iść zapolować. No chyba, że się dołączysz-zaproponowałem, ubierając buty.
-Z chęcią, wczoraj była blondi, może dzisiaj ruda-zaproponował.
-Ja mam coś ostatnio ochotę na brunetki-odpowiedziałem i wyszliśmy.

Wsiedliśmy do mojego auta i odjechaliśmy.

Udaliśmy się w najbardziej, znane mi miejsce w tym miasteczku, no oprócz niektórych miejscy, gdzie chodziłem z moimi...nie wiem jak to nazwać...zdobyczami....
-A co tam u ciebie? Dawno się nie widzieliśmy-powiedział Theo.
-Po tamtym zajściu, wyjechałem do Wenecji, do mojej posiadłości-odpowiedziałem, przyspieszając.
-Spędziłem tam, najlepsze lata mojego ludzkiego życia
-Haha..No a jak twoi rodzice mówili „Proszę uważać, panie Salvatore, nasz Theo nie może, aż tak dużo się uczyć. Wiem, że to stypendium bardzo się liczy, ale nie chcemy, żeby coś mu się stało”-zacytatowałem rodziców Theo. Oboje wybuchliśmy śmiechem. Pamiętam, jego rodzice uważali, że jestem jego profesorem i załatwiłem mu 3 letnie stypendium. A ja tymczasem, zapewniłem mu 3 letnie rozrywki, polegające na wypadach do klubów, laski...To była nauka, typu wychowanie w rodzinie. Był dla mnie bardzo ważny, jest nadal. Była takim młodszym bratem, którego wprowadzam do życia, brat którego nigdy nie miałem.
-Do teraz, myślą, że pojechałem na stypendium
-A niech myślą. Nie wyprowadzaj ich z błędu-powiedziałem i zatrzymałem auto, przy niewielkiej willi, za miastem.
-Po co tu przyjechaliśmy?-spytał Theo,wysiadając z auta. Ja zrobiłem to samo.
-Jak to po co?? Coś zjeść-odpowiedziałem.
-No dobra, ale do willi
-No wiesz, jesteśmy ważnym osobami, nie możemy jeść w byle jakiej ruderze.
-Faktycznie, przyjacielu, a kto tu mieszka?
-Dziewczyny, które ulegają mi bez hipnozy...-nie zdążyłem dokończyć.
-Haha, przynajmniej one-powiedziałem, ale pożałowałem , bo uderzyłem w drzewo.
-Kupiłem im te wille, mają tu życie jak w bajce. W zamian za to, przyjeżdżam do nich, co jakiś czas...i mi służą-powiedziałem i weszliśmy do środka. Poszliśmy do salonu, na sofie leżała Kim.

Podszedłem do niej i namiętnie pocałowałem.

Theo przyglądał mi się z zaciekawieniem.
-Witaj, skarbie-powiedziałem trzymając ją za talie, zjeżdzając na dół.
-Witaj. Co mogłabym dla ciebie zrobić?-spytała, pacając po moich kruczo-czarnych włosach.
-Gdzie jest Valeria?
-W pokoju, śpi...a kto to?-spytała, spoglądając na Theo.
-To moja droga, mój przyjaciel Theo..Idź po Valerie, my tu zaczekamy-powiedziałem całując ją. Zrobiła tak ja rozkazałem.
-Damonie, skąd ty w ogóle ją znasz?
-Kim, poznałem 3 lata temu we Francji, natomiast Valeria jest z rodu Petrov, jest wampirzycą
-Petrova? I z tobą kręci?
-A coś w tym złego?-spytała Valeria, schodząc z góry i siadając mi na kolanach.

-No nie, ale wiesz...Petrovy mają jakieś zasady
-Ja ich nie mam. Damon Salvatore jest moim słońcem, które rozświetla każdy dzień
-Oj kochanie, nie świeć mi tu-powiedziałem i włożyłem dłonie pod jej bluzkę.
-Kim, zajmij się Theo-rozkazała Valeria.
-Damonie, ja tu nie przyszedłem zdradzać Kat
-Ale nikt ci nie każe. Pożyw się, zabaw i tyle. Możesz zaczekać za mną albo wróć moim autem
-Dobra
-To chodźmy-powiedziała Kim i poszli na drugą sofę. Theo opierał się ale po chwili, zajadał się życiodajnym płynem.
-A ty kochaniutki, co proponujesz na dzisiaj?-spytała, przygryzając moje wargi.
-Może, chodźmy do ciebie-odpowiedziałem, wstałem i wziąłem Valerie na ręce. Gdy weszliśmy do jej pokoju, rzuciłem ją na łóżko i z wampirzą szybkością, wskoczyłem na nią. Szybko pozbyłem się jej stanika i spodenek, bo tylko w tym była. Bluzki pozbyłem się wcześniej, jeszcze na sofie. Nie była mi dłużna, odpięła pasek moich spodni i zsunęła mi je. Koszulkę sam zdjąłem, bokserki również. Całowałem jej ciało,w każdym miejscu, pieściłem każdy skrawek jej ciała. Oddała mi się cała, gdy w nią wszedłem, krzyczała moje imię, szeptała jaki jestem cudowny i tylko jej...Byłem tylko jej, teraz...teraz się coś zmieniło. Sprawiało mi to przyjemność, z którą szło jeszcze większe pożądanie. Lubiłem dziki sex, dlatego podniosłem jej nogi i oparłem się o róg łóżka, z wampirzą szybkością, wchodziłem i wychodziłem. Po par minutach odwróciłem ją na brzuch i złapałem za niego, wszedłem w nią, a palcami pieściłem jej łechtaczkę, jęczała niczym Elena, gdy pierwszy raz dałem jej taką rozkosz. Byłem królem..jestem i nim będę. Nigdy, żadna kobieta nie narzekała na moje techniki łóżkowe. Było ich wiele, nawet sam nie pamiętam ile..Dla wybranek co jakiś czas, przygotowuję, rzeczy których nikt by się po mnie nie spodziewał. Valeria, jest tą wybranką...ale czy jedyną w tym momencie. Przeżyła to już 2 razy i zawsze była zadowolona.
Po skończonym stosunku, wgryzłem się w jej szyję i piłem płyn, którego tak bardzo mi brakowało. Dlatego, że piję krew Petrovy, jestem jeszcze bardziej silniejszy. Po paru minutach, gdy widziałem, że dziewczyna słabnie, oderwałem się i podziękowałem pocałunkiem. Wstałem, ubrałem się i wyszedłem. Pożegnałem się z Kim i wyszliśmy. Theo widać był zadowolony, dzięki czemu i ja jeszcze bardziej byłem zadowolony. Odjechaliśmy...

„Stefan” (w tym samym czasie)

Wiedziała o wszystkim, ale nie może mnie znienawidzić, za to, że chciałem ją chronić, przed takim potworem jakim jest Damon. Mimo że Damon jest moim bratem, to dawno się go wyrzekłem. Jest pierwszy na mojej czarnej liście. Dobrze wiem, że chce jej użyć do zemsty na mnie ale nie pozwolę na to. Elena niech to wszystko przemyśli,a gdy przyjdzie czas, będę walczył z Damonem. Nasza walka, nigdy się nie skończony, no chyba, że jeden zabije drugiego.
Sprawy związane ze mną i z nim powinny być załatwiane pomiędzy nami. Boję się o Elenę, bo zabiłem narzeczoną Damona, on może zrobić Elenie to samo co ja jej. Muszę złożyć wizytę mojemu braciszkowi, po tylu latach nawet w myślach słowo brat jest dla mnie obrzydzeniem-rozmyślałem tak, popijając krew. Nawet nie usłyszałem, kiedy Kol wszedł do pensjonatu.
-Co ty tu robisz, Kol?
-Jak to co. Damon wrócił
-Wow, naprawdę?? -To mnie zaskoczył...
-No naprawdę. Planujesz coś?-spytał, siadając naprzeciwko mnie.
-Na razie nie, czekam na jego ruch
-Elena spotkała się z nim, a ty nic nie robisz?
-Skąd o tym wiesz?-spytałem.
-Widziałem ale nic ciekawego z tego nie usłyszałem
-Informuj mnie o wszystkim- rozkazałem.
-A kim ja jestem?
-Moim przyjacielem a poza tym znasz Elene dłużej niż ja
-Dobra, to co po kieliszku-powiedział i wyciągnął czystą....


„Damon”

Odwiozłem Theo do domu i sam wróciłem do swojego. Wziąłem szybki prysznic, nie chciało mi się już dzisiaj nigdzie wychodzić...położyłem się na łóżku w mojej sypialni i otworzyłem pamiętnik
„Drogi, koleżko. Theo jest wampirem, tak ten Theo. Theo jest jak mój brat, ciesze się, że go znalazłem po tylu latach. Myślę, że moglibyśmy wybrać się na jakiś wypad...Ja i on ewentualnie jego dziewczyna, może wzięłaby Elenę, no ale wtedy Stefek by się dopadł. No ale z drugiej strony, może wezmę Valerię. Myślę, że czuję coś więcej do niej, niż tylko pożądanie...Ciekawi mnie to, czy mój braciszek coś planuje. Z tego co wiem, a wiem sporo, to Elenka się do niego nie odzywa. Wręcz go nienawidzi. Cieszy mnie to i to nawet bardzo. Muszę przyznać, że wszystkie Petrovy są prawdziwymi kocicami w łóżku..w Elenie i Valeri jest coś takiego, co jeszcze bardziej mnie przyciąga do nich. Muszę trochę pouprzykszać życia Elenie. Musi wiedzieć, co to znaczy znajomość z Damonem Salvatore, jak raz się ze mną zacznie, to już nie ma odwrotu....” Zamknąłem pamiętnik i wyjrzałem przez okno. Księżyc oświetlał drogi, lubiłem ten widok. Wyciągnąłem telefon i spojrzałem w kontakty, chciałem do kogoś zadzwonić, tylko nie wiedziałem do kogo. Do Theo-prawdziwego przyjaciela, Stefana-znienawidzonego brata, Valerii- pociągającej i sexownej wampirzycy, która odmieniła moje życie od początku znajomości czy Eleny-poznanej narzeczonej brata, na którą poluję, żeby dać jej to na co zasługuje Stefan...Po rozmyśleniach do nikogo nie zadzwoniłem, sam nawet nie wiedziałbym co mam powiedzieć. Theo pewnie bym powiedział, żeby przyjechał na flaszkę, Stefanowi powiedziałbym, że pożałuje, że się w ogóle urodził, Valerii, żeby przyjechała to się zabawimy, a do Kim, wysłałbym Kola...a właśnie, teraz sobie przypomniałem, że Kol w latach 80 podkochiwał się w Kim, potem przyszła do mnie i ich kontakt się urwał, może znowu ich połączę...taka swatka ze mnie. Jeśli chodzi o Elenę, to pewnie bym jej powiedział, że może do mnie przyjść w każdej chwili, zawsze będę dla niej otwarty na wszelkie sugestie..Rozmyślałem tak i położyłem się, włączyłem muzykę, w słuchawkach i oddałem się muzyce.........

Mam nadzieję, że podobał się rozdział. Przepraszam bardzo, że musieliście czekać tak długo, ale obiecuje, że to już więcej się nie powtórzy. Na usprawiedliwienie mam to, że niedawno zmarła mi babcia, która mieszkała ze mną i jest mi bardzo trudno, a do tego dochodzi jeszcze nauka.

1.Jaki była najlepszy moment?
2.Czy podoba wam się postać Theo?
3.Jaką rolę odegra w tym wszystkim Kol i Valeria?
4.Podoba wam się przyjaźń Damona i Theo?
5.O czym myśli Damon?
6.Jak myślicie, o co chodzi z legendą Petrov. Możecie podawać przykłady, co uważacie za ciekawe.

Pozdrawiam
  • awatar ღ Colour of your dreams ღ: Bardzo fajny rozdział :D Theo wydaje się bardzo fajny :D
  • awatar Flashing lights: piękny rozdział. Postać Theo cudowna! Rola Kol i Valerie w opowiadaniu, ty coś wymyślisz ;) Tak samo do innych podpunktów, nie mam bladego pomysłu . przyjaźń Damona i Theo to szczał w dziesiątkę! Bardzo współczuje ci z powodu babci
  • awatar Flashing lights: piękny rozdział. Postać Theo cudowna! Rola Kol i Valerie w opowiadaniu, ty coś wymyślisz ;) Tak samo do innych podpunktów, nie mam bladego pomysłu . przyjaźń Damona i Theo to szczał w dziesiątkę!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›